Zamkowa
Z Strona o Żydach lubelskich
Przeglądając uważnie dzisiejsze plany Lublina można znaleść i obecnie nazwę ulicy Zamkowej. Tych Państwa, którzy nie posiadają najnowszych planów naszego miasta, informuję, że dzisiejsza ulica Zamkowa jest jedynie asfaltową ścieżką ciągnącą się po stoku wzgórza zamkowego, mniej więcej po środku wyremontowanych schodów, prowadzących do wejścia na Zamek. Ulica Zamkowa była również jedną z najstarszych ulic żydowskiego Podzamcza, chociaż podobnie, jak Nadstawna, zawsze pozostawała w cieniu ulicy Szerokiej. Z pewnością jednak była jedną z najbardziej malowniczych uliczek tej dzielnicy. Zabudowana została jeszcze w XVIII w. murowanymi kamienicami, przy tym dość wysokimi. O jej uroku decydował przede wszystkim fakt, że domy po jednej stronie ulicy znajdowały się na wyższej części stoku wzgórza zamkowego, natomiast po przeciwnej, na niższej i przez to wydawało się, że te leżące w niższej części, znajdowały się głęboko w dole. Ulicą Zamkową można było dojść przed wojną od Bramy Grodzkiej do Zamku. Przechodnia, który wychodził z Bramy Grodzkiej na tą ulicę uderzał przede wszystkim jej gwar, na który składały się nawoływania przekupniów, rozmowy licznych przechodniów, okrzyki uliczników. W wąskich uliczkach Podzamcza wydawało się, że chodzą po nich nieprzebrane tłumy ludzi. Przed wytyczeniem ulicy Zamkowej, jeszcze w połowie XVII w. znajdował się na jej fragmencie most, łączący Stare Miasto z Zamkiem, do którego nawiązuje prawdopodobnie dzisiejszy mostek, prowadzący do Zamku. Dawny most można oglądać i dzisiaj na obrazie "Pożar miasta Lublina w 1719 r.", znajdujący się w kościele o.o. Dominikanów na Starym Mieście. Przy dokładnym przyjrzeniu się temuż obrazowi możemy także zauważyć fragment dawnej zabudowy ulicy Zamkowej, wtedy jeszcze parterowej i drewnianej. Według tradycji na moście tym, w 1655 r. mieszczanie lubelscy złożyli hołd rosyjskiemu gen. Piotrowi Chowańskiemu, dowodzącemu wojskami moskiewsko-kozackimi. Chrześcijańscy mieszkańcy Lublina przed zniszczeniem miasta w obrębie murów obronili się wypłacając napastnikom bogaty okup w pieniądzach i towarach luksusowych. Nie mogli tego uczynić żydowscy mieszkańcy Podzamcza i chrześcijanie z pozostałych przedmieść lubelskich. Łupem Kozaków i Rosjan padło wtedy całe Podzamcze. Wszystkie domy, łącznie z synagogami i słynną jesziwą zostały spalone. Wymordowano prawie wszystkich Żydów lubelskich. Na pogrom Podzamcza właśnie ze wspomnianego mostku przyglądali się przerażeni mieszczanie lubelscy, jednocześnie w duchu pewnie i zadowoleni, że to nie ich to spotkało. Po tym kompletnym zniszczeniu Miasta Żydowskiego w 1655 r., żydowski Lublin zaczął tracić znaczenie jednego z najświetniejszych ośrodków handlu i kultury żydowskiej, stając się jednym z wielu prowincjonalnych miast. Żydzi do Lublina powrócili, ale już nie odbudowali dawnej jesziwy, pod koniec XVII w. przestał odbywać się tutaj żydowski Sejm Czterech Ziem. Ulica Zamkowa natomiast powstała na ruinach dawnego Podzamcza. W XIX w. była już gęsto zabudowana i jak już było wspomniane zatłoczona. Nadal jej charakterystycznym elementem był mostek, z którego można było z jednej strony obserwować ulicę szeroką, a z drugiej najuboższe okolice Podzamcza, czyli Krawiecką, Podwale i Podzamcze. Mostek ten nazywany był także Zasraną Bramą. Zachowała się nawet fotografia tego miejsca. Dla lubelskich Żydów wiadomo było, że za Zasraną Bramą mieszkała już tylko biedota. Cechą charakterystyczną ulicy Zamkowej był również fakt, że parzyste domy przy tej ulicy połączone były z nieparzystymi kamienicami stojącymi przy ulicy Szerokiej i można było przez nie przejść z jednej ulicy na drugą. Podobnie, jak przy innych żydowskich uliczkach w tej dzielnicy rozlokowały się przy ulicy Zamowej prywatne domy modlitwy. Jednym z najstarszych takich obiektów, była istniejąca od 1817 r. prywatna bóżnica Nachuma Morgenszterna, jednego z najbogatszych Żydów lubelskich w I połowie XIX w. Z przerwami istniała ona do 1922 r. Potem prawdopodobnie została zlikwidowana. Przy Zamkowej 6, w domu Josefa Oksenberga na modlitwy zbierali się od 1917 r. chasydzi, zwolennicy cadyka z Sokołowa. Domy modlitwy mieściły się również w dwóch, położonych obok siebie kamienicach - Zamkowa 5, gdzie przychodzili chasydzi z Góry Kalwarii i Zamkowa 7, gdzie modlitewnię prowadził Jakub Fiszman. Natomiast przy Zamkowej 4 modlili się w swoim własnym domu modlitwy roznosiciele wody. Można więc powiedzieć, że był to swoisty, cechowy dom modlitwy. Zamkowa z pewnością nie była jedną z reprezentacyjnych ulic Podzamcza, ale jak wiele tamtejszych zaułków i uliczek posiadała swoisty klimat, który zniknął bezpowrotnie po 1942 r. Nie zastąpi go asfaltowa ścieżka na stoku wzgórza zamkowego.
Robert Kuwałek.
