Uczelnia Mędrców

Z Strona o Żydach lubelskich

Fotografia budynku jesziwy lubelskiej z okresu okupacji nazistowskiej. Tylko dlatego, że Niemcy zajęli budynek na posterunek żandarmerii przetrwał on wojnę. Niestety, w tym samym czasie Niemcy zniszczyli wyposażenie uczelni wraz z unikatową w skali światowej biblioteką (przetrwało jedynie kilka książek znajdujących się obecnie w synagodze przy ul. Lubartowskiej 8). Na fotografii widać oryginalne napisy hebrajskie na fasadzie budynku.
Fotografia budynku jesziwy lubelskiej z okresu okupacji nazistowskiej. Tylko dlatego, że Niemcy zajęli budynek na posterunek żandarmerii przetrwał on wojnę. Niestety, w tym samym czasie Niemcy zniszczyli wyposażenie uczelni wraz z unikatową w skali światowej biblioteką (przetrwało jedynie kilka książek znajdujących się obecnie w synagodze przy ul. Lubartowskiej 8). Na fotografii widać oryginalne napisy hebrajskie na fasadzie budynku.

Na granicy dawnej dzielnicy żydowskiej w Lublinie, róg ulic Unickiej i Lubartowskiej (ta druga, w okresie międzywojennym nazywana była popularnie lubelskimi Nalewkami), znajduje się obszerny gmach, który młodszemu pokoleniu lublinian kojarzy się jedynie z Akademią Medyczną. Jednakże coraz częściej w Lublinie, nawet młodzi ludzie, nazywają ten budynek jego właściwą nazwą - jesziwa. W zasadzie każdy też jest w stanie wskazać to miejsce, zwłaszcza że dojazd do niego jest trudny. Jeżeli ktoś chciałby przejść się do jesziwy na piechotę, to powinien wysiąść na Głównym Dworcu PKS, który mieści się na miejscu, gdzie niegdyś znajdowało się prawie centrum Miasta Żydowskiego w Lublinie. Stamtąd wystarczy dojść około 200 metrów do ulicy Lubartowskiej i iść nią pod górę, lewą stroną w miarę narastających numerów domów. Ostatni, najbardziej imponujący budynek po tej stronie ulicy, to właśnie dawna uczelnia talmudyczna. Od dworca kolejowego można dojechać autobusami linii 1 i 34 do dworca PKS i stamtąd należy wręcz zorganizować spacer po dawnej dzielnicy żydowskiej. Wizyta na Lubartowskiej wprowadzi każdego w klimat Miasta Żydowskiego w Lublinie. Na jego granicy, przy samej rogatce lubartowskiej, w latach 1930-1939 funkcjonowała słynna w całym ówczesnym świecie żydowskim Jesziwas Chachmej Lublin - Uczelnia Mędrców Lublina, założona przez rabina Mejera Szapiro, jednego z najwybitniejszych uczonych religijnych w przedwojennej Polsce, a zarazem przywódcę politycznego Żydów religijnych, posła na Sejm z ramienia Agudat Israel.

Rabin Szapiro nie przypadkowo wybrał Lublin na siedzibę swojej uczelni. Miasto to miało już tradycje nauki talmudycznej. Tu właśnie w okresie XVI-XVII w. funkcjonowała jesziwa, założona jeszcze przez rabina Szaloma Szachnę, którego nagrobek znajduje się na lubelskim Starym Kirkucie. Pod koniec XIX w., przy ul. Ruskiej reb Baruch Kocker założył jeszcze inną, niewielką jesziwę, związaną z dynastią Morgenszternów z Kocka. Jesziwas Chachmej Lublin była więc niejako naturalną kontynuacją wcześniejszych instytucji.

To, że jesziwa ta powstała w Lublinie było przede wszystkim zasługą rabina Szapiro, który pomimo przeciwności, głównie o charakterze finansowym (chociaż w samym Lublinie nie brakowało również przeciwników politycznych aktywności religijno-naukowej samego rabina - rekrutowali się oni ze środowisk syjonistycznych i bundowskich), podróżując od 1924 r. po Polsce i praktycznie całym świecie, zarażał swoją ideą wiele środowisk żydowskich. W zasobie Archiwum Państwowego w Lublinie znajduje się nawet specjalny album, wykonany przez studentów jesziwy dla rabina Szapiro, w którym znajdują się wycinki prasowe z całego świata, ukazujące akcję promocji lubelskiej uczelni talmudycznej.

Plac pod budowę jesziwy ofiarował znany lubelski przemysłowiec i filantrop zarazem Szmul Ajchenbaum. W budowę tego gmachu zaangażowała się również znaczna część miejscowej społeczności żydowskiej. Według lokalnej tradycji, w każdym żydowskim mieszkaniu znajdowały się specjalne skarbonki, do których wrzucano drobne datki na budowę jesziwy.

W 1930 r. nastąpiło uroczyste otwarcie gmachu uczelni, a zarazem inauguracja roku akademickiego. Według sprawozdań urzędowych i relacji ówczesnej prasy miało się wówczas zgromadzić około 50.000 Żydów miejscowych i przyjezdnych. Wśród nich byli najwybitniejsi rabini i cadycy. Uroczystość tę zaszczyciła swoją obecnością również delegacja Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego, na czele z ministrem.

Pierwszym rektorem jesziwy lubelskiej został naturalnie rabin Szapiro. Oprócz niego wykładowcami byli tutaj najwybitniejsi rabini polscy, a także osoby, które powszechnie uważano za biegłych w literaturze religijnej, jak na przykład wspomniany tu już Szmul Ajchenbaum, który w miesiącach letnich organizował dla studentów sesje wakacyjne w swoim majątku, w Siedliszczu koło Lublina, Szloma Halbersztadt, przewodniczący Rady Gminy Żydowskiej w Lublinie (pełnił również funkcje sekretarza jesziwy) czy Szlomo Eiger, ostatni cadyk lubelski i następca Szpiry na stanowisku rektora.

Jesziwa lubelska posiadała bardzo bogatą bibliotekę, w której zgromadzono kilkadziesiąt tysięcy tomów, w tym również "białe kruki", wydane w XVI i XVII w. Dla celów dydaktycznych skonstruowany został model Świątyni jerozolimskiej, o którym krążyła po Lublinie plotka, że wykonany został ze złota, co nie było prawdą, a o czym przekonali się naziści, którzy w 1939 r. zdewastowali wyposażenie uczelni. Nauka w jesziwie stała na bardzo wysokim poziomie. Już same egzaminy wstępne niejednokrotnie stanowiły bardzo trudną barierę - by zostać przyjętym do Jesziwas Chachmej Lublin należało znać kilkaset stron Talmudu na pamięć. Nauczano tu tylko treści religijnych. Rabin Szapiro nie przystał na sugestie płynące ze strony czynników państwowych i nie zgodził się na wprowadzenie tu nawet elementów nauczania świeckiego, mimo że w międzywojennej Polsce każdy z rabinów, ubiegający się o oficjalne stanowisko w gminie, musiał zdać egzamin z języka polskiego i znajomości prawa państwowego.

Oprócz wykładów w jesziwie, rabin Szapiro w każdy szabat organizował otwarte wykłady - kazania w synagogach lubelskich. Jako ciekawostkę warto podać fakt, że wśród studentów jesziwy lublinianie byli prawie niezauważalni. Społeczność studencką stanowili w większości młodzi Żydzi z całej Polski, a nawet zagranicy. Bardzo wiele osób pochodziło z małych miasteczek na Lubelszczyźnie, ale prawie w ogóle nie było mieszkańców Lublina, chociaż Żydzi lubelscy byli żywo zainteresowani uczelnią i wielu z nich miało osobiste kontakty z jesziwą. Wśród zamożnych, religijnych lublinian chlubą było wydawanie córek za studentów jesziwy.

Rabin Szapiro nie doczekał się ukończenia szkoły przez pierwszy rocznik absolwentów. Zmarł w 1933 r., po krótkiej chorobie, wyznaczając jednocześnie na swojego następcę na stanowisku rosh jeshiva cadyka lubelskiego Szlomo Eigera. Była to osoba dość kontrowersyjna w środowisku chasydów lubelskich. Kontrowersje wzbudziła również wśród studentów, których część nie uznała wyboru, dokonanego przez pierwszego rektora. W budynku jesziwy doszło nawet do wybuchu strajku, który zakończył się zwycięstwem Eigera. Interweniowała policja, część opozycjonistów relegowano z jesziwy. Pod "rządami" Eigera uczelnia straciła nieco na znaczeniu. Pojawiły się również problemy finansowe. Placówka funkcjonowała jednak do września 1939 r. Kres jej istnieniu przyniosła II wojna światowa.

Zaraz po wkroczeniu do Lublina wojsk niemieckich, w budynku usadowił się posterunek żandarmerii. Znajdował się on wtedy na granicy getta. Po likwidacji dzielnicy żydowskiej w Lublinie, w jesziwie okupanci urządzili szpital wojskowy, podobnie jak w sąsiednim budynku dawnego Szpitala Żydowskiego. Wyposażenie szkoły uległo dewastacji. Część wielkiego księgozbioru została publicznie spalona przez żołnierzy niemieckich na placu targowym. To, co ocalało, Niemcy przenieśli do Biblioteki Miejskiej, do której jeszcze w 1943 r. przychodził rabin - więzień Majdanka, opracowujący specjalny katalog. Zaraz po wyzwoleniu księgi te w tajemniczy sposób zniknęły z Lublina. Do dzisiaj trwają dyskusje, co mogło z nimi się stać? Niewielka ich część - zaledwie kilka znajduje się w bożnicy Chewra Nosim przy ul. Lubartowskiej 10. Reszta wyposażenia jesziwy została zniszczona.

Po wojnie budynek przejęty został przez Akademię Medyczną, która urządziła tu Collegium Maius. Aula, która przed wojną pełniła również funkcję synagogi dostępnej również dla mieszkańców Lublina (do dzisiaj zachował się balkon dla kobiet), zamieniono na salę wykładową. Akademii Medycznej należy przyznać sprawiedliwość, ponieważ jeszcze pod koniec lat 80. urządzony został tutaj niewielki pokój, przeznaczony na modlitwę i swoistą izbę pamięci. W ostatnim czasie jesziwa stała się znów własnością żydowską. Akademia Medyczna ma opuścić budynek w ciągu kilku najbliższych lat, sukcesywnie oddając go na potrzeby lubelskiej filii Żydowskiej Gminy Wyznaniowej w Warszawie. Pojawia się jedynie pytanie - co dalej? W jaki sposób zostanie wykorzystany tak ogromny gmach, przerastający możliwości utrzymania grupy kilkunastu osób, stanowiących dzisiaj maleńką społeczność żydowską w Lublinie?

Robert Kuwałek