Statystyka ludności żydowskiej Lublina w 1944 roku

Z Strona o Żydach lubelskich

OKRES MIĘDZYWOJENNY I LATA OKUPACJI.

Według spisu z 1931r. Lublin liczył 112,2 tys. mieszkańców, w tym 38,9 tys. Żydów, stanowiących 34,6% ogółu ludności miasta. W liczbach bezwzględnych sytuowało to Lublin na siódmym, zaś procentowo na drugim miejscu pośród dużych miast polskich. Większą społeczność żydowską w 1931r. posiadały: Warszawa 352,6 tys., Łódź 202 tys., Lwów 99,5 tys., Kraków 56,5 tys., Wilno 55,5 tys., oraz Białystok 39,1 tys. Pod względem odsetku Żydów, w stosunku do ogólnej liczby mieszkańców, jedynie Lwów (biorąc pod uwagę tylko duże miasta) z 37,9% wyprzedzał Lublin, w tyle pozostawały: Łódź 33,5%, Warszawa 30,1%, Wilno 28,2% oraz Kraków 25,8%. W skali województwa, populacja lubelska stanowiła aż 20% żydowskiej ludności miast, procentowo jednak ustępując licznym wybitnie żydowskim miasteczkom (np.: Izbicy 85% Żydów, Kazimierzowi Dolnemu 64%, Włodawie 60,7%, czy też Biłgorajowi 60,5%). Symcha Wajs w następujący sposób charakteryzuje położenie i granice dzielnicy żydowskiej. "Mieściła się ona w trójkącie, którego wierzchołek stanowiła Brama Krakowska, lewe ramię trójkąta wyznaczała ulica Nowa (...) wraz z równoległą do niej Swiętoduską (...), które przy ulicy Kowalskiej, łącząc się, przechodziły w ulicę Lubartowską wraz z jej bocznymi uliczkami, takimi jak Cyrulicza, Ruska, Czwartek, aż do tzw. Rogatki Lubartowskiej. Prawe zaś ramię, to ulica Bramowa, wraz z kilkoma bocznymi ulicami, takimi jak: Olejna, Rybna, Jezuicka, Szambelańska, dalej Grodzka, Krawiecka, Sienna, aż do Białkowej Góry. Podstawą tego trójkąta była ulica Unicka i Kalinowszczyzna prawie do Tatarskiej. Główną częścią tego trójkąta była ulica Szeroka, zwana kiedyś "Żydowską". Zaczynała się przy Kowalskiej, a kończyła się przy Ruskiej. Ta część dzielnicy zamieszkiwana była prawię wyłącznie przez Żydów Należy tu również o trzech przedmieściach, których znaczna cześć stanowili Żydzi. Były to Piaski, Wola " Kalinowszczyzna i Wieniawa. W tej ostatniej liczba Żydów była stosunkowo duża."

Cechami wyróżniającymi lubelską społeczność w skali kraju były: dość niski stopień asymilacji, mierzony ilością osób deklarujących jako język ojczysty " język polski (zaledwie 2,5% populacji) oraz proporcjonalnie wysoki wskaźnik analfabetyzmu. Obydwa te czynniki w znacznym stopniu sprzyjały utrwaleniu, a poniekąd także wynikały, z izolacji i wewnętrznego zamknięcia lubelskiego żydostwa. Na początku roku 1939 (1 stycznia) spośród 122019 mieszkańców miasta, ok. 42 tys. stanowiła ludność żydowska. Mimo wzrostu ilościowego, porównaniu z rokiem 1931 spadł udział procentowy Żydów w mieście do ok. 32,5%. Szacunek na 25 październik 1939r., a więc już po zakończeniu działań wojennych wykazuje w Lublinie zaledwie 37054 Żydów. Spadek ten spowodowany był po części mobilizacją, a po części ucieczką Żydów na Wschód przed wkraczającymi Niemcami a, w ślad za wycofująca się Armią Czerwoną. Dnia 25 lutego 1940r. w mieście było już 40534 Żydów, 1 lipca tego roku 41856, zaś 1 września "42130. Przypuszczalnie pod koniec roku 1940 ilość Żydów w Lublinie wzrosła do 43195 osób. Wzrost z roku 1940 spowodowany był napływem Żydów z prowincji, napływem uchodźców i wysiedleńców z zachodniej części GG, z terenów Polski włączonych do Rzeszy oraz z samych Niemiec. W połowie marca 1941r., z części przedwojennej dzielnicy żydowskiej zostało utworzone getto. Skupiono w nim zaledwie 34,1 tys. Żydów, prawie 10 tys. wysiedlono do małych miasteczek Lubelszczyzny. Ubytek ten, zrekompensowany został rok później w wyniku napływu do Lublina wysiedleńców z zachodniej Polski. W nocy z 16 na 17 marca 1942r. Niemcy przystąpili do realizacji "action Reinhard". Lublin stanowił jej pierwszy, eksperymentalny obiekt w całej Generalnej Guberni. Do końca miesiąca, większa cześć mieszkańców getta wysłana została do obozu zagłady w Bełżcu. Pozostałych przy życiu (ok. 7 tys.), na początku kwietnia umieszczono w tzw. getcie szczątkowym, zlokalizowanym na Majdanie Tatarskim. Już kilkanaście dni później, 20 kwietnia, Niemcy przeprowadzili pierwszą "redukcję" liczby mieszkańców nowego getta, rozstrzeliwując 3,5 tys. Żydów w Lesie Krępowieckim. Kolejną tego typu akcję zorganizowano na początku września 1942r. likwidując następną połowę spośród pozostałych jeszcze w getcie Żydów. Po tym wydarzeniu na Majdanie pozostało zaledwie tysiąc osób, łudzących się jeszcze nadzieją na przeżycie . Getto lubelskie zlikwidowano całkowicie 9 listopada 1942r. wypędzając jego mieszkańców do pobliskiego obozu koncentracyjnego na Majdanku. Dnia 3 listopada 1943r. w wyniku akcji "Erntefest" (dożynki) w obozie w masowej egzekucji stracono ponad 18 tys. Żydów. Po dokonaniu ostatecznej likwidacji lubelskich Żydów, Niemcy przystąpili do niszczenia wielowiekowych śladów jego obecności w mieście. Bezpośrednio po ostatnim wysiedleniu, spalono drewnianą zabudowę getta na Majdanie. Podobny los spotkał zabudowania żydowskiego przedmieścia " Wieniawy. Od połowy roku, trwało także, stopniowe wyburzanie kamienic i domów w centrum przedwojennej dzielnicy żydowskiej " Podzamczu. Do końca wojny znikło z powierzchni ziemi niemal wszystko co przypominało o żydowskiej przeszłości Lublina.


UWAGI O ŻYDOWSKIEJ DEMOGRAFII W PIERWSZYCHLATACH PO II WOJNIE ŚWIATOWEJ.

Problem rzeczywistego i wiernego zobrazowania stosunków demograficznych społeczności żydowskiej po roku 1944, zarówno w skali krajowej jak i lokalnej, stwarza poważne trudności badawcze. Źródła, którymi dysponujemy zwykle przedstawiają dane wyrywkowe, niepełne, a w treści wzajemnie sprzeczne. Zasadniczym jednak ograniczeniem jest ich szczupłość, zmuszająca czasem do przedstawiania jedynie danych szacunkowych, które często są jedynie subiektywnymi opiniami, służącymi ich autorom do udowodnienia własnych założeń i interpretacji. Przykładem ilustrującym problem jest chociażby, do tej pory nierozstrzygnięty spór o ilość Żydów ocalałych na ziemiach polskich w czasie okupacji. Szacunki w tej kwestii wahają się od 30, aż do 150 tys. osób. Powojenny powszechny spis ludności z lutego 1946r. nie operował w szerokim zakresie pojęciami: narodowości czy też wyznania. W jego wynikach oprócz Polaków, jako kategorię narodowościową wyodrębniono jedynie Niemców. Liczby pozostałych mniejszości zostały ujęte całościowo w trzeciej, ostatniej kategorii zatytułowanej " "Inni". W niej właśnie zostali umieszczeni także i Żydzi. Organa władzy administracyjnej, we własnym zakresie i własnymi środkami nie prowadziły żadnych statystyk narodowościowych. Jeżeli zaszła taka potrzeba (często w postaci odgórnego okólnika), korzystano z pomocy organizacji żydowskich, oraz przez nie wypracowanych, wewnętrznych statystyk. W zasadzie więc, jedynymi dostępnymi danymi statystycznymi z lat 1944 " 1949 są dokumenty wytworzone przez samych Żydów, bądź też spotkane w aktach administracji publicznej (np.: MAP "u), ich odpisy lub kopie. W rzadkich przypadkach, rozbieżności pomiędzy poszczególnymi, dotyczącymi tego samego okresu informacjami; jako zasadę - przyjęto uznawać za wiarygodne, wewnętrzne, bezpośrednie dane wytworzone przez instytucję żydowskie. Tego rodzaju sprzeczności powstawały często na skutek błędnych lub niepełnych zapożyczeń i odpisów. Złą stroną takiego stanu, jest jednostronność oraz brak alternatywnych źródeł, które to decydują o tym, iż niemożliwe jest bezsporne dowiedzenie całkowitej wiarygodności tych danych. Specyfiką rejestracji w organizacjach żydowskich w pierwszych latach po wojnie była jej zupełna dobrowolność. Rejestrowali się zatem tylko ci którzy chcieli, oraz ci którzy liczyli na różnego rodzaju korzyści, związane z tym krokiem. Często zasadniczym bodźcem, była chęć skorzystania z pomocy materialnej, prowadzonej przez organizację żydowskie z funduszy, darów i zapomóg "Jointu". Część ludzi rejestrowała się przy okazji innych czynności (np.: poszukiwanie krewnych - zaginionych w czasie wojny). Jednak, mimo licznych korzyści płynących z zarejestrowania, istniał pewien margines osób pochodzenia żydowskiego, które nie odnowiły więzi z dawnym środowiskiem. Dotyczyło to zwłaszcza ludzi silnie zasymilowanych, osób z mieszanych małżeństw oraz tych którzy z racji wyznawanych poglądów lub zajmowanych stanowisk, albo nie czuli się Żydami, albo w silny sposób nie akcentowali swojego pochodzenia. Poważnym czynnikiem "wstrzymującym" wśród pozostałych, zwłaszcza tych którzy wojnę przetrwali w kraju, był wyniesiony właśnie z lat okupacji blok psychiczny, strach przed dekonspiracją prawdziwej, niearyjskiej tożsamości. Czasem doświadczenia przeszłości przenoszono w teraźniejszość obawiając się, niekiedy o własne bezpieczeństwo, a niekiedy po prostu o reakcję otoczenia, podejście do sprawy, sąsiadów, znajomych czy też członków nowej polskiej rodziny. Jak silne emocję wywołał ten problem, ilustruje wydarzenie opisane przez Irenę Hurwic " Nowakowską:

"Nigdy nie zapomnę faktu który wydarzył się podczas moich badań ankietowych. Ankieta została rozesłana w marcu 1948r. drogą pocztową, w zamkniętych kopertach z podanym adresem nadawcy: Seminarium Socjologiczne Uniwersytetu Warszawskiego. Któregoś dnia do lokalu seminarium przyszedł mężczyzna, bardzo zdenerwowany. Trzymając kopertę z ankietą krzyczał: "Tym skończyliście mi życie, nikt z sąsiadów i nikt z moich znajomych dotąd nie wiedział że jestem Żydem, taką wojnę przeżyłem, a teraz mnie wykończą. Nie wiem, czy zdołałam go przekonać, że nikt poza nim nie widział zawartości koperty, że przecież wyjął ją zaklejoną ze skrzynki. Wstrząśnięta byłam strachem tego człowieka jeszcze w 1948r."


Osobny problem stanowiła część żydowskich dzieci, przechowywanych w czasie okupacji przez ludność polską. Niektóre z nich, z własnej lub opiekunów woli nie ujawniały swojego pochodzenia. Niektóre nie były go nawet świadome. Mimo podejmowanych przez organizację żydowskie akcji, mających na celu odzyskanie ich dla środowiska żydowskiego, wiele z tych dzieci na stałe pozostało wraz ze swoimi polskimi opiekunami i wtopiło się w polskie środowisko. Z przedstawionych powyżej powodów, zwykło się na ogół ujmować jako zaniżone, wszelkie ilościowe spisy ludności żydowskiej w pierwszych latach po wojnie (zwłaszcza że od roku 1945 wszystkie one opierają się jedynie na liczbie zarejestrowanych, pomijając zupełnie próby ustaleń szacunkowych.). Jedynym wyjątkiem od tej procedury, była przeprowadzona na wiosnę 1947 r. tzw. "akcja macowa" " czyli ogólnopolski spis ilości Żydów. W przysłanych do centrali w Warszawie wynikach, każdy organ lokalny prowadzący rejestrację podawał ów szacunkowy margines osób niezarejestrowanych i nie biorących udziału w akcji. Komitet lubelski margines ten określił na 5% całości. W klasycznych badaniach statystycznych (np.: żydowskiej ludności w Lublinie w latach 1918 " 1939) zasadniczą rolę odgrywała analiza procesu przyrostu naturalnego, który w decydujący sposób wpływa na ilościowe zmiany populacji. Wszelkie terytorialne przesunięcia ludności tylko w niewielkim stopniu korygowały ten proces. W okresie powojennym proporcję te zostały zupełnie odwrócone. Proces przesunięć i migracji wielkich rzesz ludności w Polsce w tych latach, dotyczył także, i to w dużym stopniu polskich Żydów. Dynamika przemian demograficznych w tym środowisku następowała gwałtownie i to w wyjątkowo krótkim okresie czasu. Dwa ogromne procesy: repatriacja z ZSRR i emigracje ( na zachód Europy, do St. Zjednoczonych, do Palestyny) sprawiły że Polska ( w tym Lublin) dla większości Żydów stanowiła jedynie, krótszy lub dłuższy przystanek przed dalszą drogą. Wydarzenia te powodują kolejne problemy w ustaleniu rzeczywistych stosunków demograficznych. Z racji szybkości i wielkości zmian, następowała szybka dezaktualizacja kolejnych danych ilościowych (często na przestrzeni zaledwie kilku lub kilkunastu dni). To powodowało że dla każdego, kolejnego roku musimy dysponować, co najmniej kilkoma ilościowymi punktami odniesienia. W tym względzie, postulat ten spełnia zupełnie okres po lipcu 1946r., zaś "białą plamą", okresem zmasowania powyższych trudności był przedział czasu od jesieni 1945r. do wiosny 1946r. W niewielkim tylko stopniu, te braki rekompensować możemy analogiami lokalnymi, pewnych procesów i prawidłowości krajowych

OKRES OD LIPCA DO GRUDNIA 1944 ROKU

Walki o Lublin rozpoczęły się w nocy z 22 na 23 lipca 1944r. Dzień później miasto zostało opanowane przez wojska ? Frontu Białoruskiego Armii Czerwonej oraz współdziałające z nimi oddziały AK. Po trwających kilka dni działaniach przygotowujących, pod koniec lipca, stopniowo, z Chełma do Lublina poczęły przybywać: Prezydium oraz poszczególne resorty PKWN -u. Od tego okresu, aż do początku 1945r. Lublin stanowił siedzibę naczelnych władz oraz centrum administracyjne dla ziem polskich na zachód od Bugu, zajętych przez wojska radzieckie pod koniec lipca i w sierpniu 1944r. Oprócz ziem między Wisłą a Bugiem (wraz z Rzeszowszczyzną i częścią południowej Małopolski) pod władzą tymczasowej stolicy znalazły się Podlasie oraz Białostocczyzna. Ziemię te, od zachodu zamykała linia frontu, pokrywająca się z rzekami, Wisłoką, Wisłą, Narwią i Biebrzą. Pierwsza instytucja żydowska obejmująca swym zasięgiem działania całość ziem "Polski lubelskiej" powstała już 8 sierpnia 1944r. w Lublinie. Był to Referat dla Spraw Pomocy Ludności Żydowskiej przy prezydium PKWN. Obok realizacji głównego celu postawionego przed tą organizacją, czyli niesienia pomocy ujawniającym się Żydom , Referat w przesyłanych do E. Osóbki " Morawskiego, bądź do B. Drobnera szczegółowych raportach sytuacyjnych, przedstawiał charakterystykę i liczbę Żydów w Lublinie oraz na prowincji. Pierwsza informacja z Lublina z roku 1944 zawarta jest w sprawozdaniu Kierownika Referatu, Szlomy Herszenhorna " za okres od 8 do 31 sierpnia. Dwa tygodnie po wkroczeniu wojsk radzieckich (tj. 8 sierpnia) w mieście ujawniło się 300 Żydów. Z tej liczby zaledwie 15 osób to przedwojenni mieszkańcy Lublina, reszta w większości ukrywała się bądź pochodziła z obszarów całej Lubelszczyzny. Wśród aktywnych społecznie działaczy tego środowiska, duży procent stanowili także Żydzi warszawscy. Dnia 31 sierpnia liczba Żydów wzrosła do 1200"stu ( w tym 200"cie dzieci). Ponad połowa z nich w chwili rejestracji nie posiadała stałego miejsca zamieszkania. Zaledwie 200"stu znalazło mieszkanie na własną rękę, 80"ciu znalazło schronienie w Domu Noclegowym PCK przy ul. Wyszyńskiego, 200"stu w przedwojennym żydowskim Domu Ludowym im. Pereca na Czwartku, zaś stu na terenie młyna "Piaski" przy ul. Młyńskiej. Do dnia 17 września 1944 r. zarejestrowano 2 tys. Żydów w Lublinie 2160- u na prowincji. Ostatnia liczba jest liczbą całościową, nie wyszczególniono w niej nawet przybliżonych ilości Żydów przebywających w poszczególnych miejscowościach. Znane natomiast są miejsca w których w omawianym okresie powstały lokalne komitety żydowskie podległe centrum w Lublinie. Można wnioskować, że właśnie w tych ośrodkach skupiły się znaczniejsze ilości Żydów. Były nimi: Międzyrzec Podlaski, Piaski, Parczew, Żelechów, Kraśnik, Białystok, Łuków, Siamiatycze, Rozwadów, Włodawa, Zamość, Sarnaki, Węgrów, Siedlce, Kurów i Garwolin. Podstawowym problemem tego okresu, było zapewnienie ujawniającym się, zakwaterowania oraz najpotrzebniejszej materialnej i finansowej pomocy. Kierownik Referatu w następujący sposób charakteryzował sytuację w Domu Pereca (w którym schroniło się najwięcej Żydów):

"Dom jest zupełnie zdewastowany, zamieszkujący go, w tym znaczna ilość chorych, kobiet i dzieci sypiają przeważnie na gołej ziemi, brak okien, pryczy, kubłów, miednic słowem rzeczy najelementarniejszych. Ilość mieszkańców przekracza 350 tj. maksimum pojemności Domu, Komitet nie jest w stanie zapewnić wszystkim potrzebującym dachu nad głową. Starania (...) o przydzielenie jeszcze jednego domu nie dały rezultatu. (...) Jeżeli przyjąć pod uwagę, że gros tych ludzi wyszło z lasu albo kryjówek, po bardzo długim tam pobycie i są wycieńczeni i schorowani, to bez wydatnej pomocy materialnej pozostaje obawa nagminnych (...) chorób."


Stan taki, nie uległ poprawie w najbliższych miesiącach, w październiku Herszenhorn ponownie relacjonował:

"Domy noclegowe Komitetu są przeludnione. Mieszkańcy żyją w warunkach urągających wymogom higieny. 150 osób mieszka w lokalach biurowym Komitetu ( przy ul. Rybnej 8 " przyp. A.K), uniemożliwiając wszelką pracę".

Warto dodać że w połowie grudnia Dom Pereca zamieszkało 500 osób, zajmujących wszystkie " 24 pomieszczenia (co daje średnią 21 ludzi na jeden pokój). Niewiele lepsza sytuacja panowała w Domu Noclegowym przy ul. Wyszyńskiego, tutaj na stałe przebywało 200 osób. Liczba Żydów w mieście stale wzrastała, 10 października zarejestrowano ich już 2200"stu. Na prowincji w tym samym okresie ujawniło się kolejnych 4189"ciu. Po wyliczeniu szacunkowej ilości niezarejestrowanych ( przebywających w miejscowościach nie objętych kontrolą instytucji żydowskich, albo nie kontaktujących się z nimi " w miastach objętych kontrolą) uzyskano liczbę 8 tys. Żydów rozsianych na całym obszarze "Polski lubelskiej." Pod koniec miesiąca, oprócz lubelskiego istniało już 29 komitetów lokalnych, podległych Lublinowi. Do grudnia do wyżej wymienionych 16"stu komitetów (z września) dołączyły kolejne w : Przemyślu, Sanoku, Mielcu, Tarnogrodzie, Biłgoraju, Izbicy, Kocku, Lubartowie, Otwocku, Chełmie, Mińsku Mazowieckim, Białej Podlaskiej, Radzyniu, Stoczku, Sokołowie Podlaskim, Michalinie oraz na warszawskiej Pradze. Brak niestety danych statystycznych dotyczących liczby Żydów z dwu ostatnich miesięcy roku 1944. Z pewnością, przy zachowaniu bardzo szybkiego tempa wzrostu z poprzednich miesięcy, liczba ta aż do końca roku stale wzrastała. Ilość Żydów w październiku stanowiła zaledwie 5,1% żydowskiej populacji Lublina z 1939r., oraz 2,6% ogółu mieszkańców miasta w roku 1944. Możliwe że wskaźnik pierwszy pod koniec roku wzrósł do ok. 7%. Zupełnie brak danych (oprócz sierpnia) określających procent, wśród populacji w 1944, dawnych, przedwojennych mieszkańców Lublina. Na podstawie pewnych przesłanek, można założyć iż wahał się on w granicach 10-15%. Rola Lublina jako tymczasowej stolicy, siedziby władz cywilnych i wojskowych oraz miasta o największym potencjale ludności na wschód od Wisły, determinowała strukturę demograficzną zarówno samego miasta jak i regionu, W październiku w Lublinie skoncentrowało się aż 27,5% wszystkich, zarejestrowanych i niezarejestrowanych Żydów "Polski lubelskiej". O skali tej proporcji świadczy fakt, iż w drugim co do wielkości skupisku Żydów w tym okresie, w Białymstoku znalazło się ich odpowiednio 6,25%. Przekrój demograficzny owej prawie 6,5 tys. społeczności ocalałych (tylko zarejestrowani) wskazuje na sposoby i okoliczności przetrwania wojny. I chodź dotyczy on globalnej liczby Żydów (z prowincji i z Lublina) w poglądowy sposób ilustruje stosunki panujące w samym mieście. Wśród zarejestrowanych dominowali mężczyźni "75%, kobiet było "20% a dzieci zaledwie 5%. Z oczywistych względów w partyzantce, w ukryciu, w lesie czy też schronione łatwiej było przetrwać mężczyznom. Aż do zorganizowanej w 1946r akcji repatriacyjnej, właśnie ludzie ocaleni w taki sposób, dzięki własnej aktywności, ukrywaniu się, walce, stanowili zdecydowaną większość. Zwłaszcza mężczyźni, wśród których dominowali - (60%) ludzie w wieku 18 " 45 lat, decydowali się na takie właśnie drogi ratunku. O skali tego zjawiska świadczy stosunkowo duży udział Żydów w GL " owskiej, potem AL. "owskiej partyzantce. Na samej Lubelszczyźnie, istniało kilka oddziałów o charakterze żydowskim. W początkach 1943r. w lasach Parczewskich powstała kompania GL pod dowództwem Chila Grynszpana. Grupowała ona jedynie Żydów, głównie mieszkańców okolicznych miejscowości, uciekinierów z gett. Podobny charakter miały oddziały GL: im. Emilii Plater i im. Jana Kozietulskiego. Działały one w okolicach Kurowa, Garbowa i Markuszowa. Pierwszy z nich powstał w lutym 1943 r., dowodził nim uciekinier z lubelskiego obozu przy ul. Lipowej 7(obóz dla Żydów " jeńców z 1939 r.) Samuel Jegier. Trzon oddziału stanowiło 14"stu towarzyszy ucieczki Jegiera. Ściśle z nim, współpracował dowódca drugiego oddziału " Mieczysław "Mietek" Gruber. Ponadto na Lubelszczyźnie operowały inne grupy partyzanckie np.: im. Anielewicza i im. Bohaterów Getta Warszawskiego. Tutaj także działał Gustaw Alef - Bolkowiak, dowódca GL w getcie warszawskim a po wojnie także czołowy działacz Międzynarodowej Federacji Bojowników Ruchu Oporu w Wiedniu. Czasem Żydzi stawali na czele oddziałów mieszanych, polsko " żydowskich GL/AL np.: płk Ignacy Robb " Narbutt, kpt. Michał Temczyn, Jóżef "Max" Sobiesiak ( również uciekinier z obozu przy ul. Lipowej), Józef Spiro, kpt. Aleksander "Zemsta" Skotnicki oraz por. Goc. Alef - Bolkowiak oraz "Mietek" Gruber aktywnie uczestniczyli w żydowskim życiu polityczno " społecznym w samym Lublinie w latach 1944 i 1945. Częstą formą przetrwania, było ukrywanie się, w grupujących zazwyczaj uciekinierów z gett, leśnych obozach, tzw. "bazarach". Obozy takie często znajdowały się pod opieką partyzantów, a zdarzało się że funkcję samo obronne pełnili sami, uzbrojeni, ukrywający się. Wiele z takich "bazarów" w wyniku obław zostało rozbitych przez Niemców, tylko niektórym udało się przetrwać. Tak stało się z jednym z większych, umiejscowionych w lasach Parczewskich, który z ponad 500"set Żydami ( w tym kobietami i dziećmi) doczekał wyzwolenia. Po stronie aryjskiej, ze zrozumiałych względów, łatwiej było odnaleźć się i przetrwać kobietom. Również większa część dzieci znalazła schronienie u polskich rodzin. Kwestia ukrywania Żydów przez ludność polską, oraz niesienia im najprzeróżniejszej pomocy stanowi oddzielny, niezmiernie istotny problem badawczy, którego skali nie jesteśmy obecnie w sposób całościowy naświetlić. Kolejną grupę stanowili byli więźniowie obozów koncentracyjnych oswobodzeni przez Rosjan, albo uciekinierzy z nich, ukrywający się w terenie. Już w roku 1944 pewien odsetek Żydów w Lublinie to przybysze ze wschodu. W drugiej połowie roku (na mocy porozumienia PKWN-u z zachodnimi republikami ZSRR) rozpoczęła się początkowo nieliczna i tylko indywidualna repatriacja. Objęła ona wyłącznie obszary przygraniczne, obszar przedwojennych wschodnich województw Rzeczpospolitej. W sierpniu i we wrześniu wraz z jednostkami wojska, oraz różnymi agendami nowej władzy do Lublina napłynęło wielu Żydów, aktywnych działaczy społecznych, politycznych i kulturalnych. Oni to właśnie stanowili element reaktywujący wszechstronną działalność żydowską w Lublinie. Osobnym, jak dotąd nie w pełni zbadanym problemem jest liczebność Żydów w szeregach Wojska Polskiego. Jedyne informację na ten temat z Lublina pochodzi z kwietnia 1945r. W zorganizowanej wówczas w mieście przez Komitet Żydowski, wieczerzy Sederowej udział wzięło 700 (!) Żydów " żołnierzy i oficerów WP z miejscowego garnizonu. Małe ilości ludzi napływały także od zachodu. Byli to, ukrywający się po drugiej stronie frontu, w zachodniej - okupowanej jeszcze przez Niemców części GG. Przejście linii frontu wiązało się z dużym ryzykiem i często kończyło się tragicznie. Jedna z większych, udana, tego typu operacji miała miejsce pod koniec roku. Ponad 60"ciu Żydów, mężczyzn, kobiet i dzieci, z bronią w ręku przedostało się przez Wisłę, i pomyślnie dotarło do Rzeszowa. Demografię lubelskiej społeczności żydowskiej w roku 1944 charakteryzował stały wzrost ilościowy. Od połowy sierpnia do połowy października (w ciągu dwu miesięcy) liczba Żydów w mieście wzrosła ponad siedmiokrotnie, a do końca roku być może nawet dziesięciokrotnie. Stały dopływ nowych ludzi, przy raczej nie obserwowanym ich odpływie utrzymywał tendencje wzrostową. Na przełomie lat 1944/1945 prawdopodobnie przebywało w Lublinie najwięcej Żydów w całej jego powojennej historii. Na taki stan złożyło się wiele przyczyn, wiele też czynników sprzyjało kumulacji Żydów w mieście. Obecność w Lublinie naczelnych władz cywilnych i wojskowych w 1944r., dawała Żydom właśnie tutaj, większe niż gdzie indziej poczucie bezpieczeństwa. A ono właśnie, w niejednym przypadku stanowiło główny argument w decyzji o wyborze miejsca zamieszkania. Lublin to także miejsce gdzie powstały pierwsze na terenie Polski, centralne organizacje żydowskie. Pobyt w ich bezpośrednim pobliżu gwarantował szybszą i efektywniejszą pomoc, niż pobyt na prowincji, na którą to, pomoc taka czasem w ogóle nie docierała.

Adam Kopciowski