Samodzielny Referat dla Spraw Ludności Żydowskiej sierpień - październik 1944

Z Strona o Żydach lubelskich

Głównym celem powołania i działalności, pierwszych, powojennych, lubelskich organizacji żydowskich było niesienie wszechstronnej pomocy ujawniającym się Żydom. Pomoc niesiona tej grupie, wobec jej specyfiki, dotyczyła zaspokojenia i zapewnienia praktycznie wszystkich potrzeb życiowych. Wobec faktu że podopieczni, byli w większości ludźmi bez pieniędzy, dokumentów, mieszkań, pracy, ubrań, żywności, czyli zupełnie bez środków do życia, zakres opieki musiał być wyjątkowo szeroki. Z takiego stanu rzeczy, zdawali sobie sprawę sami Żydzi, a i także organa polskiej administracji. Właśnie z inicjatywy strony polskiej, 8 sierpnia 1944r., decyzją przewodniczącego PKWN E. Osóbki - Morawskiego, przy Prezydium Komitetu utworzony został samodzielny Referat dla Spraw Pomocy Ludności Żydowskiej. Stanowisko to, objął lekarz, mjr Szloma Herszenhorn specjalne do tego celu oddelegowany z szeregów I Armii WP. Był on człowiekiem wybitnie predestynowanym do powierzonych mu zadań - znakomicie pasował do roli aktywnego społecznika, o czym świadczy jego przedwojenna przeszłość. Urodzony w Lublinie w 1888r., w bogatej rodzinie chasydzkiej, Herszenhorn w roku 1918 w Pradze uzyskał dyplom doktora medycyny oraz specjalizację w zakresie dermatologii. W pierwszych latach niepodległości, po powrocie do rodzinnego miasta, pełnił w nim funkcję: lekarza w żydowskiej przychodni zdrowia, członka rady szpitala żydowskiego i lekarza szkolnego w gimnazjum Róży Szperowej. W latach 20-stych dr Herszenhorn rozpoczął działalność polityczną. Jako członek Komitetu Miejskiego Bundu, oraz wybitny działacz tej partii, w latach 1927 - 1939 czterokrotnie sprawował mandat radnego miasta Lublina. W pierwszej kadencji, głosami polskiej i żydowskiej lewicy został wybrany na stanowisko wiceprezesa Rady. Począwszy od roku 1936 Herszenhorn zasiadał także w Radzie żydowskiej gminy wyznaniowej. Główną jednak troską i polem działalności doktora, zwanego w mieście "Judymem z Lublina", "Korczakiem" była wszechstronna, praktyczna i profilaktyczna opieka zdrowotna społeczności żydowskiej. Przez wiele lat przewodniczył lubelskiemu TOZ -owi, prowadził wykłady z zakresu higieny na Żydowskim Uniwersytecie Ludowym, oraz organizował półkolonie dla biednych, żydowskich dzieci. Problemy opieki społecznej przyświecały również Herszenhornowi w jego działalności w komitecie Bundu, gminie wyznaniowej i radzie miejskiej. Mimo wielkiego doświadczenia w pracy społecznej dr Herszenhorna, de facto jedno osobowy Referat nie mógł sprawnie i szybko prowadzić efektywnej działalności. Istniała potrzeba powołania szczerego, mobilnego grona działaczy żydowskich. O godz. 17:00, dnia 10 sierpnia 1944r., w gmachu młyna "Piaski" przy ul. Młyńskiej, odbyło się pierwsze powojenne, ogólne zebranie osób narodowości żydowskiej. Na wniosek Herszenhorna, w trakcie zebrania wyłoniona została pierwsza organizacja żydowska w powojennym Lublinie. Przybrała ona nazwę "Komitet Pomocy Żydom", a do jej zarządu w drodze wyboru (poprzez aklamację) wybrano: Abrahama Rozenmana, Wolfa Sztajnlaufa, adw. Ludwika Gutmachera, Jehudę Elberga, Józefa Słabodowa, Nuchima Grina, Mieczysława Fuchsa, Chaskiela Kesselbreuera, dr Henryka Franta, Leona Bornsteina, Chaima Lejbę Fajnzylbera oraz BerkaŚlimaka. Wybrani ludzie najprawdopodobniej stanowili elitę wśród 300 Żydów znajdujących się w Lublinie w owym okresie. Wskazuje na to duży udział lekarzy, prawników, inżynierów w tym, i następnych zarządach. Niestety nie jest znana najkrótsza choćby, charakterystyka wybranych, zupełnie brak wiadomości o ich dotychczasowej drodze życiowej. Jedynym, zidentyfikowanym przedwojennym lubliniakiem, był ukrywający się w czasie wojny w mieście BerekŚlimak. Pierwsze zebranie zarządu odbyło się dnia następnego tj. 11 sierpnia w lokalu przy ul. Rybnej 8, stanowiącym odtąd siedzibę Komitetu. Spośród Zarządu w drodze głosowania wybrano Prezydium w składzie: Abraham Rozenman - przewodniczący, Wolf Sztajnlauf - sekretarz, Mieczysław Fuchs - skarbnik, Ludwik Gutmacher i Jehuda Elberg - członkowie. Na wniosek adwokata Gutmachera, zarząd ustalił ilość, skład i kompetencje szczegółowych referatów. Do Referatu Pracy powołano: Jehudę Elberga, Henryka Westersznajdera i Menachema Asza, do Referatu Prawnego: L. Gutmachera, do Referatu Finansowego: Abrachama Rozenmana i Mieczysława Fuchsa, do Referatu Kartoteki: Jehudę Elberga i Menachema Asza i do Referatu Gospodarczego: Leona Bornsteina i Chaskiela Kesselbreuera. Ponadto dr Henryk Frant objął Referat Sanitarny, a Nuchim Grin, Referat Ogólny. W przeciągu dwóch, udokumentowanych miesięcy działania komitetu dość często następowały przetasowania i zmiany w jego składzie. Już na następnym posiedzeniu zarządu, 13 sierpnia, wobec napływu do miasta nowych Żydów poszerzono skład zarządu o: dr Nikodema Drykiera, dr Józefa Sznajberga, Lejbę Arenzona, Jakuba Halbera, dr Dionizego Gelbarta, Feliksa Bermana, Abrama Kupera, Szmula Ejdelsztajna, Isamora Grina oraz Mojżesza Mazura. Nastąpiły również zmiany w obsadzie referatów. Dr Gelbarta dokooptowano do referatów: Ogólnego, Sanitarnego i Gospodarczego, A. Kupera i Sz. Ejdelsztajna do Kartoteki. Na zebraniu następnym, dzień później do Zarządu dołączyli: Bronisława Gitelman i inż. Henryk Szwarcmacher, tego też dnia na wniosek nowoprzybyłego inż. Szwarcmachera, dotychczasową nazwę Komitetu przemianowano na nową -Komitet Żydowski w Lublinie". Uzupełniono również skład Prezydium o stanowiska dwóch wiceprezesów, które objęli: dr D. Gelbart i inż. Szwarcmacher. W celu usprawnienia działań administracyjnych, 22 sierpnia utworzono Biuro Komitetu zatrudniając w nim jako etatowych urzędników: Tobiasza Mitelmana - jako kierownika biura i buchaltera, oraz Inę Zylbersztajn, Jochwet Gryską i Mordechaja Szpiro. Tego dnia do Zarządu dołączyli: dr Pinus i Marek Bitter. Dnia 29 sierpnia w wyniku wyborów powstaje nowe Prezydium do którego wchodzą: Lejb Arenzon - sekretarz, Józef Sznejberg - skarbnik, L. Gutmacher - radca prawny Komitetu. Na początku września wybrano nowych członków referatów: dr Mazur, Stefan Barras, M. Bitter, Grin (Pracy), dr Gelbart, M. Bitter (Historyczno - Kulturalny), dr Sznejberg, Gelbart, Mazur ( Sanitarny i Opieki nad Dzieckiem), Mazur, Słobodow i Grin ( Ogólny i Zamiejscowy), Sznejberg ( Finansowy), Gutmacher (Prawny). Po drugim walnym zebraniu ludności żydowskiej, 24 września w sali Domu Pereca całkowicie zmieniono, ilość, kształt i skład referatów oraz zmieniono obsadę personalną Zarządu. Do zarządu weszli: L. Arenzon, Grzegorz Jaszuński ( przewodniczący zebrania), Epstein, Graf, Kohen, Zonszajn, Gelbart, Mazur, Bitter, Borowski, Rozenman i Blonstein. Przewodniczącym pozostał L. Arenzon, zaś Mordechaj Zonszajn, M. Bitter i M. Mazur zostali wiceprzewodniczącymi a Gelbart objął funkcję Sekretarza generalnego. Na początku października ostatecznie ustalono ilość i skład nowych referatów. Powstało ich 16-cie: Opieki Społecznej z kierownikiem Grafem, Pracy z A. Rozenmanem, Finansów z Arenzonem, Historyczny z Epsteinem, Oświaty i Kultury z Epsteinem, Zamiejscowy z Mazurem, Majątków Żydowskich z Gutmacherem, Opieki nad Dzieckiem z Blonsteinem oraz Sanitarny również na czele z Blonsteinem. Referat Ogólny przemianowano na Sekretariat Generalny kierowany przez: D. Gelberta. Do jego zadań należała: koordynacja pracy wszystkich referatów, rozpatrywanie spraw bieżących jak i personalnych, prowadzenie biura Komitetu oraz prowadzenie korespondencji. Zakres działalności poszczególnych referatów odpowiadał w zasadzie głównym kierunkom prac Komitetu oraz ściśle z nim współpracującego Referatu do Spraw Pomocy Ludności Żydowskiej w osobie Sz. Herszenhorna. Grupowały się one w kilku dziedzinach: społeczno - opiekuńczej ( referaty: Opieki Społecznej, Opieki nad Dzieckiem, Sanitarny, Pracy, oraz w dużej mierze Finansowy), lokalowej ( referaty: Mieszkaniowy, Majątków Żydowskich oraz ściśle współpracujący z ostatnim Prawny) oraz kulturalnej (referaty: Historyczny, Oświaty i Kultury, Sztuki i Literatury a także po części Wyznaniowy). Referaty: Zamiejscowy i Ludności uzupełniały powyższy podział. Wzajemne stosunki i system zależności pomiędzy poszczególnymi ogniwami Komitetu, regulował opracowany pod koniec września przez L. Gutmachera "Tymczasowy Status Komitetu Żydowskiego w Lublinie"

2. Członkiem Komitetu Żydowskiego w Lublinie może być każdy pełnoletni obywatel Rzeczypospolitej Polskiej, który stale lub czasowo przebywa w Lublinie, uważa siebie za Żyda, o ile wypełni deklaracje o przystąpieniu do Komitetu. 3. Zadaniem Komitetu jest niesienie pomocy materialnej i moralnej tym spośród swoich członków, którzy pomocy tej potrzebują, a także tym nieletnim Żydom którzy do Komitetu po pomoc tę zgłaszają się. Komitet Żydowski w Lublinie jest osobą prawną. 4. Władze Komitetu stanowią: Zarząd, Komisja Rewizyjna, Walne Zgromadzenie. Oraz Sąd Komitetu. Zarząd składa się z 11 członków wybieranych na Walnym Zgromadzeniu zwykłą większością głosów na przebieg 1 roku. Członkowie Zarządu wybierają spośród siebie na pierwszym posiedzeniu organizacyjnym: prezesa, dwóch wiceprezesów, sekretarza oraz siedmiu referentów: pracy, kultury i oświaty, finansów, sanitarnego i opieki nad dziećmi, łączności i spraw zamiejscowych, prawnego, oraz świadczeń i opieki. Zarząd obraduje co najmniej raz na tydzień. Uchwały zapadają zwykłą większością głosów, przynajmniej w obecności 5 członków. W wypadku równości głosów, rozstrzyga głos przewodniczącego. Do zakresu działalności Zarządu należy: prowadzenie wszystkich bieżących spraw Komitetu i reprezentowanie Komitetu na zewnątrz, uchwalanie regulaminów wewnętrznych i zwoływanie Walnych Zgromadzeń. Zarządowi przysługuje prawo dokooptowania w wypadku koniecznej potrzeby, jeszcze kilku osób do łącznej liczby 15 członków, z tym, że czynność taka wymaga akceptowania przez najbliższe Walne Zgromadzenie. Zarząd kwalifikowaną większością 2/3 głosów, może zawiesić w czynnościach członka Zarządu, który bez dostatecznego usprawiedliwienia opuścił 3 kolejne posiedzenia Zarządu, względnie nie wywiązuje się należycie z powierzonych mu obowiązków. Komisja Rewizyjna składa się z 3 członków: przewodniczącego i dwu członków. Dla prawomocności uchwał wymagana jest obecność wszystkich członków Komisji. Uchwały zapadają zwykłą większością głosów. Posiedzenie Komisji Rewizyjnej odbywają się co najmniej raz na kwartał, oraz przed każdym Walnym Zgromadzeniem. Zwyczajne Walne Zgromadzenie zwołuje Zarząd przynajmniej dwa razy do roku w odstępach 6-cio miesięcznych. Ogłoszenie o zgromadzeniu, winno być umieszczone w biurze Komitetu na widocznym miejscu, nie mniej niż 2 tygodnie przed terminem Zgromadzenia. Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie zwołuje Zarząd, na żądanie Komisji Rewizyjnej w wypadku jednomyślnej uchwały tejże Komisji, a także na żądanie co najmniej 1/5 ogółu członków Komitetu zgłoszone Zarządowi na piśmie. Do zakresu kompetencji Walnego Zgromadzenia należy: Wybór Zarządu i Komisji Rewizyjnej, uchwalenie rocznego budżetu z ewentualnym uwzględnieniem wynagrodzenia dla członków Władz Komitetu, oraz rozpoznanie wszystkich spraw przekazanych prze Zarząd. 6. Nadzór nad działalnością komitetu sprawuje Referent dla spraw Pomocy ludności Żydowskiej w Polsce przy Prezydium P.K.W.N. Referentowi temu przysługuje prawo zawiesić każdą uchwałą Komitetu, o ile jest ona sprzeczna z prawem lub dobrymi obyczajami. Zawieszona w tym trybie uchwała po ponownym uchwaleniu przez Zarząd i Walne Zgromadzenie staje się prawomocna. Rola Referenta Herszenhorna, oprócz nadzoru nad Komitetem sprowadzała się do pełnienia funkcji, swego rodzaju łącznika pomiędzy Komitetem a naczelnymi organami polskimi, zwłaszcza P.K.W.N -em ( kontakty te ograniczały się niemal wyłącznie do przewodniczącego: E. Osóbki - Morawskiego i kierowników resortów: Odszkodowań Wojennych - E. Sommersteina, Pracy i Opieki Społecznej i Zdrowia - B. Drobnera).

Podobną funkcję, łącznika Komitetu z Miejską Radą Narodową, pełnił powołany z inicjatywy, przewodniczącego M.R.N. T. Kadury, Referat dla Spraw Żydowskich przy Wydziale Opieki Społecznej M.R.N. Funkcję tę objął w drugiej połowie sierpnia, sekretarz Komitetu: Wolf Sztajnlauf. Głównie z tych dwu źródeł (P.K.W.N. i M.R.N) pochodziła doraźna, pieniężna i materialna pomoc dla podopiecznych Komitetu. W pierwszych dniach po ukonstytuowaniu się Komitetu otrzymał on: 250 kg cukru, 2500 kg chleba, 40 kg mydła oraz 5000zł gotówką. Uzyskane środki zostały szybko rozdysponowane. Na posiedzeniu, 11 sierpnia zarząd Komitetu zdecydował przeznaczyć 2 tys. zł, na doraźne zapomogi dla potrzebujących, określając maksymalną, jednostkową zapomogę na 20 zł. Wobec ok. 300 Żydów w mieście w owym okresie, akcja ta nie objęła wszystkich. Ponadto tego samego dnia skarbnik Fuchs przekazał 200 zł na ręce Izaaka Szpringla i Mordki Goldberga reprezentujących grupę byłych więźniów Majdanka i Zamku. W drugiej połowie miesiąca, po interwencji E. Osóbki - Morawskiego Komitet z zasobów RGO otrzymał, 250 kg ryżu, 100 kg mleka (50 kg skondensowanego i 50 kg w proszku), 10 kg masła, 250 kg cukru oraz 135 tys. zł w gotówce. Poprawiło to nieco sytuację finansową organizacji. Dnia 18 sierpnia postanowiono podnieść kwotę jednorazowej zapomogi do 200 zł, przeznaczając na ten cel 10 tys. zł. Jednocześnie na wniosek Herszenhorna zmieniono dotychczasowe zasady przyznawania zapomóg. Wobec pojawiających się wcześniej nadużyć, powołano specjalną Komisję Kwalifikacyjną, przed którą postawiono zadanie dokładnej weryfikacji wszystkich wpływających podań o zapomogę. W jej skład weszli: inż. Szwarcmacher, dr Frant, dr Sznejberg oraz dr Drykier. W tym samym okresie pojawiła się możliwość utrzymania z -magazynów gestapo" przy ul. Szopena 27, odzieży pożydowskiej składanej tam od czas ostatecznej likwidacji Żydów w Lublinie. Dnia 23 sierpnia nawiązano rozmowy z Kierownikiem Resortu Zdrowia MRN dr Młodzianowskim zawiadującym owymi magazynami, i złożono zamówienie na 2 tys. kompletów odzieży oraz obuwia. Na początku września zapasy Magazynu wzbogaciły się o 500 kg cukru, 500 kg makaronu, 100 litrów oleju, 480 kg ryżu, 100 puszek mleka, 100 kg płatków owsianych, 500 kg mąki pszennej oraz 500 kg kaszy. Zapotrzebowanie na wszelką pomoc materialną jednak stale rosło, w połowie września zarejestrowano 2 tys. Żydów w Lublinie oraz 2160 na prowincji, również w znacznej mierze zaopatrywanych przez Komitet lubelski. Poza zewnętrznymi źródłami finansowania, również sami członkowie zarządu wnosili do Kasy dobrowolne datki (np.: 15.VIII zebrano w ten sposób 4,5 tys. zł zaś 25 sierpnia B.Ślimak ofiarował 500 zł). Oprócz pomocy doraźnej, podstawowym problemem była odbudowa życia żydowskiego w mieście, zapewnienie ludziom stałych: pracy, opieki medycznej i prawnej, dokumentów oraz odzyskanie i zaadoptowanie dla własnych potrzeb nieruchomości pożydowskich. Właśnie sprawy lokalowe stanowiły główny element wielu petycji, interwencji i memoriałów kierowanych do władz polskich. Również praca Referatu Prawnego koncentrowała się na tym problemie ( porady zarówno zbiorowe najczęściej w imieniu Komitetu, jak i indywidualne). Pierwsi przybywający do miasta Żydzi znaleźli schronienie w Domach Noclegowych PCK (przy ul. Wyszyńskiego i przy ul. 1Maja). Pierwszą nieruchomością, zajętą wyłącznie przez Żydów był dawny młyn Erliha, zwany obecnie "Piaski" przy ul. Młyńskiej. Jego przedwojenny właściciel BerekŚlimak ( w czasie wojny nieruchomość zajęli Niemcy), w lipcu 1944r. odzyskał dawną własność i zamienił ją na tymczasowe schronisko dla kilkuset Żydów. Główne żądania rewindykacyjne Komitetu koncentrowały się wokół nieruchomości przy ul. Czwartek 4a oraz przy ul. Grodzkiej 11. Pierwszy budynek został wybudowany tuż przed wojną z przeznaczeniem na Żydowski Dom Kultury im Icchaka Lejbusza Pereca. Miały się tu mieścić: szkoła, sale gimnastyczne, sala teatralna, biblioteka itp. Planowane na dzień 1.IX.1939r. uroczyste otwarcie, nigdy się nie odbyło. Drugi z budynków, przy ul. Grodzkiej mieścił przed wojną żydowski sierociniec. Sprawa przekazania Komitetu Domu Pereca została załatwiona szybko, natomiast mimo usilnych starań nie udało się rewindykować domu przy ul. Grodzkiej. Nie udało się także odzyskać, (i szybko zrezygnowano z podejmowania zabiegów w tym celu) gmachu Jeszybotu. W zamian oferowano Komitetowi budynki przy placu Targowym, ten jednak po stwierdzeniu ich zupełnej ruiny i nieprzydatności do remontu zrezygnował z ich zajęcia. Ostatecznie w posiadaniu Komitetu znalazły się: gmach przy ul. Rybnej 8 (biuro Komitetu) oraz Dom Pereca ( jako dom noclegowy). W całości przez Żydów zamieszkano były również nieruchomości: młyn "Piaski" oraz kamienica przy ul. Lubartowskiej 8. Decyzję T. Kadury, pisemną, w sprawie zajęcia Domu Pereca Komitet uzyskał już 22 sierpnia, a była to już jedyna legalizacja prawna stanu wcześniejszego. Dom Pereca, 2 piętrowy, z 26 izbami i dużą salą teatralną w chwili przekazywania znajdował się w stanie fatalnym, uniemożliwiającym ( w przekonaniu Zarządu Komitetu) szybkie zasiedlenie. Brakowało drzwi, podłóg, futryn, szyb w oknach oraz jakiegokolwiek wyposażenia. Mimo tych niedostatków, mimo obaw Zarządu Komitetu o bezpieczeństwo domu związane z jego dużą odległością od centrum miasta - z powodu tragicznej sytuacji mieszkaniowej Dom został szybko zasiedlony. Wobec obecności w nim już w drugiej połowie sierpnia ok. 200 osób, niezbędnym stało się szybkie jego zagospodarowanie. Domy PCK, przepełnione Żydami również, przynaglały do szybkiego działania, wyposażenia i otwarcia domu, grożąc nawet, w razie opieszałości wysiedleniem żydowskich pensjonariuszy. Już 11 sierpnia przydzielono funkcję administratora domu. Stanowisko to objęli Leon Gelblum i Figlarz. . Decyzja ta podjęta została jeszcze przed faktycznym przejęciem Domu, (jednocześnie ustalono gospodarza domu przy Grodzkiej 11 - którego nigdy nie zajęto). Dnia 22 sierpnia powołano nowego administratora Józefa Słobodowa zalecając mu jednocześnie, skierowanie wszystkich pensjonariuszy do miejskiej łaźni przy ul. 1 Maja. Za wszelką cenę próbowano znaleźć najpotrzebniejsze meble. W tym celu nawiązano rozmowy z prezesem PCK Christiansem w sprawie uzyskania sprzętu z domów PCK. Zaproponowano przeniesienie wraz z pensjonariuszami do Domu Pereca, używanych przez nich łóżek, kocy, sienników itp. Mimo zgody prezesa nie zrealizowano tego pomysłu. Nie powiodło się także uzyskanie łóżek i sienników znajdujących się w gmachu Szkoły handlowej przy ul. Bernardyńskiej. Sprzęty te jak i cały budynek zajęte zostały przez władze radzieckie. Na początku września nowym administratorem został S. Barras. W tym czasie w domu przebywało już ponad 300 osób, nadal brakowało okien (mimo uzyskania ponad tydzień wcześniej przydziału na 212 m2 szkła i 50 kg kitu) oraz mebli ( do tego czasu udało się sprowadzić zaledwie 40 łóżek). Sytuacje trochę polepszało sprowadzenie (uzyskanym do wyłącznej dyspozycji samochodem) części umeblowania znajdującego się na Zamku. Natomiast jeszcze pod koniec miesiąca okna domu pozostawały nie oszklone. Kolejnym problemem było zapewnienie podopiecznym Komitetu stałego zajęcia. Wielu z nich ze względu na stan zdrowia, wycieńczenie organizmu kilkuletnim ukrywaniem się nie było w stanie podjąć żadnej pracy. Zdolni do niej napotykali na szereg trudności związanych z brakiem etatów w mieście, brakiem własnych warsztatów, materiałów i narzędzi. W połowie sierpnia inż. Szwarcmacher złożył memoriał na ręce E. Osóbki - Morawskiego w sprawie przydzielenia funduszy na zakup narzędzi rzemieślniczych i otwarcie warsztatów. Na początku września postanowiono utworzyć spółdzielnie krawiecką, do tego celu powołano specjalną Komisję Produktywizacyjną w składzie: dr Mazur, S. Barras, M. Bitter, Isamor Grin, a także zarządzono na 4 września zebranie żydowskich krawców. Kilka dni później, uzyskano z funduszy M.R.N. 100 tys. zł, przeznaczonych na produktywizację. Niestety, pieniędzy tych nie zużytkowano zgodnie z celem. Sytuację nieco polepszyło przedłożenie Resortowi Pracy, Opieki Społecznej i Zdrowia przez Herszenhorna wykazu żydowskich fachowców poszukujących pracy. Tą drogą znaczna ich część znalazła zatrudnienie w warsztatach polskich. Pomyślnie natomiast, choć też nie bez problemów rozwiązano kwestię wyżywienia mieszkańców Domu Pereca. W początkowym okresie korzystano głównie z uzyskanej z zasobów RGO, MRN, PKWN doraźnej pomocy żywnościowej, bezpośrednio rozdzielonej wśród potrzebujących. Zapasy te, wobec lawinowo wzrastającej liczby Żydów w mieście, oraz wysyłce części produktów na prowincje, szybko wyczerpywały się. Częściowym ratunkiem, było odsyłanie wielu osób do korzystania z posiłków wydawanych przez kuchnie PCK. Posiłki takie wydawane były na specjalne karty żywnościowe, których rozdzielnictwo znajdowało się w gestii Wydziału Opieki Społecznej M.R.N., a ich ilość wobec dużej rzeszy chętnych była ograniczona. Stąd też we wszystkich petycjach do władz, nieodzownym elementem były prośby o zwiększenie przydziału kart dla Żydów ( w drugiej połowie sierpnia z posiłków PCK korzystało ok. 500 - 600 Żydów, zaś we wrześniu obiecano wydanie kart wszystkim - tj. 2 tysiącom osób). Wraz z przenosinami dotychczasowych, żydowskich pensjonariuszy Domów Noclegowych PCK do Domu Pereca, ambicją zarządu Komitetu stało się zorganizowanie właśnie tam własnej stołówki. Już 19 sierpnia uzyskano od władz 4 kotły o pojemności 1000 litrów, które niezwłocznie przetransportowano na Czwartek. Kilka dni później zorganizowano stałą dostawę warzyw z podlubelskiego gospodarstwa. W połowie września w celu przyśpieszenia prac, powołano specjalną Komisję w składzie: M. Bitter, S. Barras, Epstein, której powierzono 20 tys. zł w celu zorganizowania kuchni oraz 5 tys. zł na zakup naczyń. Termin otwarcia stołówki wyznaczono na 7 października. Sukcesem zakończono także starania administracyjne Komitetu w zakresie: rejestracji Żydów, wydawania im tymczasowych dowodów tożsamości, oraz zameldowania nowo przybywających jako mieszkańców miasta. Sprawa pierwsza, rejestracji i wydawania dowodów rozwiązana została jeszcze w sierpniu. Rejestrację prowadził we własnym zakresie Komitet, zaś wydawnictwo dowodów i potwierdzenie tożsamości znajdowało się w gestii zarówno Komitetu jak i M.R.N. Uzyskanie dowodu odbywało się w Trybunale, automatycznie po przedłożeniu przez petenta świadectwa rejestracji w Komitecie. Wyrazem dobrej woli kierownictwa Rady Miejskiej była rezygnacja z opłat manipulacyjnych. Sprawa meldunków wobec płynności liczby Żydów w mieście została załatwiona tylko połowicznie. Po interwencji u generała "Senciły" uzyskano zgodę na jedynie czasowe zameldowanie, 2 tys. Żydów zarejestrowanych w Komitecie. Poważnym problemem, wymagającej szybkiej interwencji Komitetu był los sierot żydowskich. Pod koniec sierpnia w Domu PCK przy ul. Wyszyńskiego znalazło się kilkanaścioro dzieci, zaś miesiąc później pod opieką Komitetu było już 75 sierot. Rozpoczęto staranie o utworzenie ochronki, i o dziwo problem lokalowy nie zablokował tych działań. W październiku Zarząd Miejski przydzielił na powyższy cel dwa pokoje z kuchnią przy ul. Radziwiłłowskiej. Oprócz sierot z Majdanka znalazły tu schronienie dzieci ukrywane przez ludność polską, lub ukrywające się w lasach. Choć działalność opiekuńcza zdominowała działania Komitetu, nie była jego wyłącznym planem działania. Nowopowstały we wrześniu Referat Historyczno - Kulturalny rozpoczął protokołowanie zeznań zgłaszających się byłych więźniów obozów koncentracyjnych. Referat Prawny w okresie od 1.IX do 10.X udzielił 104 porad prawnych w przedmiocie zwrotu mienia żydowskiego, zajętego przez Niemców, w 58 przypadkach interweniowano u władz. Zajęto się ponadto sprawą Żydów węgierskich, pracujących na Majdanku jako niemieccy jeńcy wojenni. W tej sprawie wysłano delegację do E. Sommersteina, jednak nie wiadomo jakie wyniki przyniosła ta interwencja. W świetle analizy dokumentów, relacje pomiędzy Komitetem a Referentem Herszenhornem, były bardziej skomplikowane, niż statusowy zapis o nadzorze Herszenhorna na Komitetem. Możemy się domyślać, czym miał być Komitet w intencji powołujących go, a także jakim zmianom uległa ta, początkowa koncepcja. Głównym inicjatorem zwołania zebrania na którym powołano do życia Komitet był Herszenhorn. On również postawił wniosek o utworzeniu Komitetu. W jego założeniach zapewne miała to być organizacja doradcza, reprezentująca masy żydowskie i uwrażliwiająca Referenta na ich problemy. Komitet zapewne miał także stanowić rodzaj kancelarii przy Herszenhornie, zajmującej się sprawami administracyjnymi wewnątrz środowiska żydowskiego (rejestracja, porady prawne, dystrybucja zapomóg i pomocy materialnej itp.). Szybko jednak, wobec gwałtownego wzrostu liczby Żydów w Lublinie, taka funkcja okazała się niewystarczająca. Komitet, jako grono wyspecjalizowanych kierowników referatów coraz bardziej się usamodzielniał. Gdy sekretarz Komitetu - Wolf Sztajnlauf objął stanowisko Referenta ds. Żydowskich przy Wydziale Opieki Społecznej M.R.N, Herszenhorn przestał być jedynym reprezentantem żydowskim przy administracji polskiej. Poza Sztajnlaufem i Herszenhornem wkrótce i inni członkowie Zarządu, w doraźnych przypadkach wchodzili w skład delegacji do władz. W zasadzie więc, Komitet stanowił organizacje autonomiczną, praktycznie niezależną od Referenta ( brak w źródłach jakichkolwiek śladów ingerencji Herszsenhorna w działalność Komitetu), stanowiącą prawdziwą reprezentacje lubelskich Żydów. Nie sposób, oceniając dwa pierwsze miesiące pracy Komitetu, nie dostrzec pewnych niedociągnięć i spraw nie załatwionych do końca. Nie można jednak odpowiedzialnością, za wszystkie niedostatki obciążać ludzi pracujących w Komitecie. Wiele spraw nie załatwionych, wynikało z postawy władz i przyczyn niezależnych od Komitetu. Pamiętać też należy o okolicznościach, miejscu i czasie działania lubelskiego Komitetu. Miesiące sierpień i wrzesień 1944r. to okres bezpośrednio po wkroczeniu Armii Czerwonej na ziemie polskie. Linia frontu dopiero co osiągnęła Wisłę, w Warszawie trwało powstanie a zachodnie części kraju nadal znajdowała się pod okupacją niemiecką. Na zachodzie Europy zaledwie dwa miesiące minęły od utworzenia drugiego frontu. Wszystko nie pozostawało bez wpływu na postawy i zachowanie Żydów na obszarach przyfrontowych, a takimi były ziemie między Wisłą a Bugiem. Ludzie działający w Komitecie, podobnie jak wszyscy Żydzi z terenów niedawno wyzwolonych żyli jeszcze doświadczeniami okupacji. Adaptacja do nowego , normalnego życia następowała wolno. Nikt nie był pewny dalszej przyszłości garstki ocalałych z zagłady Żydów. Powszechnymi odczuciami w tym okresie wśród Żydów w Lublinie była niepewność i przygnębienie. W takich warunkach z pewnością trudno było wykrzesać z ludzi, którzy kilka lat nie mieli styczności z normalnym życiem, należytych chęci i zapału. Elita środowiska żydowskiego, ludzie którzy działali w Komitecie, i decydowali o jego polityce przez ostatnie lata sami utrzymywali się przy życiu tylko dzięki pomocy innych. Takie przestawienie ról z pewnością nie przychodziło łatwo. Organizacja Komitetu i stosunki wewnętrzne panujące w nim także nie sprzyjały podniesieniu wydajności pracy. Szczególnie niezrozumiałe są, częste i liczne roszady w kierownictwach i obsadach referatów. O stylu pracy świadczy zachowanie skarbnika Komitetu Mieczysława Fuchsa. Skarbnik Fuchs urzędował i załatwiał petentów codziennie - jedną godzinę. Wobec przerażającego stanu napływających do Lublina Żydów fatalnym posunięciem było przyznanie członkom Zarządu Komitetu (przez sam zarząd poprzez aklamację) podwójnych racji żywnościowych. Niezdrowa atmosfera oraz konflikty osobiste o niewiadomym podłożu paraliżowały współprace pomiędzy członkami Komitetu. Dnia 29 sierpnia na znak protestu przeciw wyborowi na przewodniczącego Komisji Rewizyjnej Abrahama Rozenmana z funkcji gospodarza Domu Pereca zrzeka się Józef Słobodow. Dnia 3 września z nie wyjaśnionych powodów

"rozpatrzono zażalenie ob. Sztajnlufa skierowane przeciw ob. Słobodowowi. Prezydium poleciło skierować tę sprawę na drogę honorową, strony zainteresowane winny wybrać arbitrów, a superarbiter zakomunikuje Prezydium o wyniku sprawy" Swego rodzaju zamach we władzach komitetu próbował przeprowadzić Dionizy Gelbart 25 sierpnia zgłaszając wniosek o wybór nowego sekretarza w miejsce W. Sztajnlaufa (nieobecnego na zebraniu) motywując to objęciem przez niego stanowiska referenta przy M.R.N. Sprawy ingerowania w kompetencje poszczególnych referatów przez przewodniczącego Gelbarta legły u konfliktu tego ostatniego z Referentem ds. Zamiejscowych Słobodowem. Sekretarz Sztajnlauf w następujący sposób bronił postępowania prezesa Gelbarta: "Ob. Sztajnlauf wyjaśnia, że zastępowanie Kierowników poszczególnych Referatów przez członków Prezydium jest po prostu konieczne gdyż w wielu wypadkach petenci nie zostaną załatwieni z powodu nieobecności danych referentów. Wskazuje przy tym na fakt, iż dnia 5 września tegoż roku był osobiście zmuszony zastąpić nieobecnego w lokalu Komitetu Żydowskiego w godzinach urzędowania Referenta dla Spraw Zamiejscowych ob. Słobodowa, celem spisania protokołu, zgłaszającej się delegacji z Łukowa." Z niewiadomych przyczyn podczas drugiego Walnego Zebrania ludności żydowskiej które odbyło się 24.IX, 40 jego uczestników złożyło kategoryczny sprzeciw przeciwko wyborowi do władz Komitetu dr Mazura. Sprawę postanowiono przekazać do rozpatrzenia E. Sommersteinowi. Powyższe konflikty nie sprzyjał efektywnej pracy. Mimo wszystkich braków występujących w pracy Komitetu, samo jego istnienie i działalność ocenić trzeba in plus. Ważne było, że licznie przybywający do Lublina Żydzi mieli gdzie się udać, mogli liczyć na zorganizowaną pomoc prowadzoną przez Komitet. Mimo fatalnych warunków mogli znaleźć dach nad głową, żywność, opiekę medyczną, poczucie bezpieczeństwa oraz szansę na w miarę normalne życie. Ciekawe, że mimo założeń o pomocy również dla prowincji (Referat dla Spraw Zamiejscowych) Komitet pomimo kilku sporadycznych wypadów nie prowadził żadnej pomocy dla Żydów znajdujących się poza Lublinem. To zaniedbanie z pewnością leżało u przyczyny powołania w Lublinie nowej centralnej organizacji żydowskiej - Centralnego Komitetu Żydów w Polsce.

Adam Kopciowski