Sławinek

Z Strona o Żydach lubelskich

Wyjeżdżając z Lublina w stronę Warszawy, każdy podróżny, oczywiście przemieszczający się samochodem, a nie pociągiem, zawsze przejechać musi nową szosą warszawską, którą na początku XIX w. wytyczono przez dawne dobra Sławin, już wtedy podzielone na właściwy Sławin i majątek Sławinek. Uważny pasażer, bo z pewnością nie kierowca, który musi przecież obserwować drogę, zauważy, że pośród mijanych eleganckich nowych willi, mniej eleganckich domów stawianych według jednego schematu w latach 70., czy też coraz częściej pojawiającej się coraz nowszej architektury Sławinka, dojrzeć można urokliwe wille, pochodzące z końca XIX w. i początku XX w., który jako żywo przypominają dawną zabudowę kurortów i uzdrowisk. Niestety, coraz rzadziej je zobaczyć, albowiem zasłania je nowa architektura, bądź ulegają przebudowom i różnym adaptacjom, najczęściej niezgodnym z ich pierwotnymi celami. Jednakże są one do dzisiaj jedynym świadectwem faktu, że Sławinek stanowił przed 100 laty jedno z najurokliwszych miejsc na obrzeżach gubernialnego Lublina, będąc przy tym wziętym uzdrowiskiem, a przynajmniej mając zadatki na takie uzdrowisko. Zacznijmy jednak od głębszej przeszłości tego przedmieścia. Jak już wspomniałem, Sławinek wchodził w skład dóbr szlacheckich Sławin, istniejących tutaj już od XIV w. W XVII w. właścicielami wsi była rodzina Dydyńskich, a w następnym, XVIII w. z dóbr tych wyłączono sam Sławinek. Wtedy to folwark Sławinek stał się własnością Jana Nepomucena Kościuszki, stryja samego Naczelnika Powstania 1794 r. Tadeusz Kościuszko bywał w tutejszym dworze, a na pamiątkę jego wizyt na Sławinku, już w lepszych czasach, czyli w 1917 r. wystawiono tutaj kamień pamiątkowy. Ów stary dwór, pamiętający jeszcze czasy Kościuszków uległ ruinie po 1965 r., kiedy to przestał być miejscem zamieszkałym przez prywatne osoby. Ten dwór, który znamy obecnie, jest rekonstrukcją wykonaną w latach 1970-1971 na zlecenie UMCS, który jest także obecnym właścicielem Ogrodu Botanicznego, na terenie którego stał dwór Kościuszków. Zrekonstruowany dworek dodaje tylko uroku całemu Ogrodowi, który od wielu lat jest miłym miejscem spacerów dla lublinian, jak również miejscem spokojnej nauki dla lubelskich studentów, zwłaszcza w okresie letniej sesji na lubelskich uniwersytetach. Po Kościuszkach właścicielem folwarku Sławinek stał się jeszcze pod koniec XVIII w. lubelski bankier, Dawid Heyzler, natomiast w 1819 r. od niego dobra te nabył mieszczanin lubelski, Paweł Wagner, od osoby którego zaczyna się historia uzdrowiska Sławinek. Właśnie to Wagner namówił lubelskiego asesora farmacji Hincza do odkrycia źródeł wody wapienno-żelazistej i ogłosił ten fakt w fachowej prasie lekarskiej, ukazującej się w Królestwie Polskim w XIX w. Zaczął też tworzyć kąpielisko. Wydawałoby się, że urokliwe położenie Sławinka na wzgórzach, bliskość większego miasta i przebiegający tędy nowy trakt warszawski będą stanowiły podstawę do doskonałego rozwoju uzdrowiska. Stało się jednak inaczej. Rozkwit Sławinka nastąpił dopiero w latach 50. XIX w., kiedy wybudowano tutaj łazienki, a największą popularność Sławinek przeżywał dopiero, kiedy stał się własnością Stanisława Mędrkiewicza, którego ambicją było sprowadzanie tutaj doskonałych lekarzy. Dzięki nim rozbudowano znacznie urządzenia kuracyjne, a w leczeniu niedokrwistości, niektórych chorób kobiecych, a także chorób nerwowych i schorzeń układu oddechowego, wykorzystywano dwa źródła - Źródło Duże i Źródło Kazimiery, pacjentom ordynując kąpiele, masaże, borowinę i solanki. Stosowano także kurację mleczną - pacjenci spożywali różne napoje mleczne. Owa prosperity trwała do około 1890 r. W trosce o wygodę kuracjuszy wybudowano tutaj hotel, posiadający restaurację, salę balową i czytelnię. W niedziele na Sławinku, który stał się również miejscem wycieczek mieszkańców Lublina, przygrywała orkiestra. Słowem, sielanka, a przy okazji dochód dla właściciela. Gości z miasta na Sławinek przywoził specjalny omnbus konny, którego przystanek znajdował się przy Krakowskim Przedmieściu, przy kawiarni Semadeniego /niedawna "Regionalna", a dzisiaj ciąg sklepów w kamienicy, przylegającej do budynku "Europy"/. Upadek uzdrowiska nastąpił po 1890 r., kiedy to zmarł jeden z najofiarniejszych lekarzy, natomiast lubelskie środowisko lekarzy w ogóle nie było zainteresowane Sławinkiem, prawdopodobnie postrzegając go jako konkurencję dla swojej "wielkomiejskiej" praktyki. Do sytuacji tej dołączyła się również konkurencja pobliskiego Nałęczowa, dysponującego pełną infrastrukturą kuracyjną i wypoczynkową, ściągającą bardziej zamożniejszych gości. Jakby siłą inercji uzdrowisko na Sławinku wegetowało do początków XX w. i nikt w zasadzie nie sprawował nad nim nadzoru. W czasie I wojny światowej ostatecznie spłonęły hotel i łazienki, a po jej zakończeniu nikt już nie był zainteresowany odbudową uzdrowiska. Na początku XX w. grunta Sławinka ulegały podziałowi. Z ich części utworzono folwark Dzbenin, należący do małżeństwa Jadwigi i Adolfa Dzbeńskich. Wzdłuż szosy warszawskiej zaczęła powstawać już pod koniec XIX w. podmiejska dzielnica willowa, co miało jeszcze związek z kończącym swój żywot kurortem. Potem została już tylko urokliwa dzielnica willowa z murowanymi i drewnianymi budynkami, których resztki do dzisiaj zachwycają swoją urokliwością. Taką dzielnicą willową Sławinek pozostał do dzisiaj, chociaż prawdopodbnie nie znajdziemy już tutaj, poza Ogrodem Botanicznym i Muzeum Wsi Lubelskiej, miejsc do interesujących spacerów. Być może ktoś z czytelników mógłby jeszcze dzisiaj wskazać miejsce, gdzie znajdowały się jeszcze nie tak dawno źródła zapomnianego już dzisiaj uzdrowiska Sławinek.


Robert Kuwałek