Partie polityczne
Z Strona o Żydach lubelskich
W Polsce w latach 1944 -1950 funkcjonowało 11 dużych partii politycznych, z nich 8 legalnie. Wszystkie (poza Żydowską Frakcją PPR) ideologią i korzeniami sięgały okresu przedwojennego. Większość z nich działała także w przedwojennym Lublinie, zaś ich ówczesna specyfika omówiona została w podrozdziale wstępnym. Spośród partii legalnych, większość, stanowiły ugrupowania syjonistyczne. O możliwości legalizacji decydowało oblicze społeczno -polityczne partii, zaś opinię w tej kwestii sporządzał Referat do Spraw Mniejszości Żydowskiej w Wydziale Narodowościowym przy Departamencie Politycznym MAP. Trzy partie, Nowa Organizacja Syjonistyczna tzw. "Rewizjoniści", Aguda i Stronnictwo Demokratyczne uznane jako antydemokratyczne, prawicowe i wsteczne zgody takiej nie uzyskały. Nowa Organizacja Syjonistyczna miała charakter nacjonalistyczno - syjonistyczny, postulowała bezwzględną walkę o państwo żydowskie w Palestynie, zaś w Polsce kładła nacisk na paramilitarne szkolenie swoich członków (współorganizowała obóz militarny w Bolkowie). Rewizjoniści pod koniec 1945r podjedli próbę legalizacji pod nazwą Związek Żołnierzy Żydów Uczestników Walki z Faszyzmem, ale już w lutym 1946r MAP odmówiło rejestracji tej organizacji. Wobec tego podjęto pracę nielegalną, często przenikając do szeregów innych, legalnych i nielegalnych partii: Agudy, Ichudu i Mizrachi. Ogółem szacuje się że liczebność "Rewizjonistów" wahała się od 1500 do 2000 członków. Żydowskie Stronnictwo Demokratyczne zostało założone, we wrześniu 1945r, nigdy nie uzyskało legalizacji choć przez krótki okres (do marca 1946r) było zarejestrowano w Krakowie pod nazwą Związek Inteligencji Żydowskiej. Partia ta składała się z członków przedwojennej Jidysz Folkspartaj (Fołkistów) i stała na pozycjach centrowo -mieszczańskich. Nie akceptowała nowych gospodarczych form odbudowy życia żydowskiego, nacjonalizacji, walki z handlem, silnie akcentując potrzebę zachowania dawnych struktur zawodowych. Na stanowisku negującym całość organizacji powojennej społeczności żydowskiej, stała partia ortodoksyjno - religijna Aguda. Jej działacze aktywni zwłaszcza na terenie Żydowskich Kongregacji Wyznaniowych nie uznawali CKŻP, dążyli zaś do odbudowy przedwojennych żydowskich gmin wyznaniowych, jako formy religijno - administracyjnej samorządności. Jedyną religijną partią żydowską, działającą legalnie była Mizrachi. Jej główną bazą działalności (podobnie jak nielegalnej Agudy) były żydowskie kongregacje wyznaniowe. Mimo że nie wchodziła w skład CKŻP, zachowywała lojalność wobec władz i realizowała ich politykę na terenie kongregacji. Od Agudy odróżniało ją również mniej konserwatywne i zachowawcze podejście do nakazów religii. W skład Mizrachi wchodzili głównie zatrudnieni w kongregacjach: pracownicy administracyjni, rabini i inne osoby wykonujące posługi religijne, ale także i religijni rzemieślnicy i robotnicy. Celem głównym Mizrachi, partii religijno - syjonistycznej była budowa w Palestynie żydowskiego państwa wyznaniowego. Ilość członków partii wynosiła ok. 500 osób. Najliczniejszą legalną żydowską partią (do października roku 1947) było Zjednoczenie Syjonistów Demokratów "Ichud". Było ono centrowo - mieszczańską partią syjonistyczną, kontynuującą tradycje przedwojennej organizacji Ogólnych Syjonistów. Jej członkowie rekrutowali się głównie z byłych przemysłowców, kupców, urzędników, inteligenci, studentów, oraz często jako sympatyków, oficerów WP. Partia ta widząca rozwiązanie kwestii żydowskiej w stworzeniu w Palestynie niezależnego państwa, w kraju prowadziła politykę daleko idącego pragmatyzmu politycznego. Ichud akceptując powojenne przemiany w Polsce, wszelkie swoje rachuby polityczne wiązał z obozem demokratycznym, traktując go zresztą jako naturalnego obrońcę interesów mniejszości żydowskiej. Z tych przyczyn Ichud konsekwentnie popierał, i propagował wśród swoich członków idee pełnego poparcia i akceptacji wobec władz. W roku 1947 skupiał ok. 7 - 8 tys. członków. Rzeczywistym liderem politycznym, partię z oczywistych względów wspieraną przez władzę, administrację państwową itp. była Frakcja PPR przy CKŻP. Członkowie Frakcji dominowali we wszystkich strukturach CKŻP, zarówno centralnych jak i lokalnych (Komitety lokalne, WKŻ i inne przedstawicielstwa terenowe). Ich założenia programowe, np.: postulat produktywizacji, był najczęściej wytycznymi, polityki prowadzonej przez powyższe organizacje. Mimo zdominowania przez Frakcję żydowskiej sceny politycznej i wbrew rozpowszechnianej opinii, żydowscy członkowie PPR nie byli ani najliczniejszą partią w tym środowisku, ani też nie cieszyła się największym autorytetem. PPR ze względu na powstanie w latach okupacji, nie miła tradycji w środowisku żydowskim. Rozpoczęta tuż po wojnie, zakrojona na szeroką skalę akcja werbunkowa nie przyniosła pożądanych efektów. Do końca roku 1946 we Frakcji udało się skupić zaledwie 4 tys. Żydów, w większości dawnych działaczy KPP i KZMP. Dopiero w roku 1947, po pewnej stabilizacji środowiska żydowskiego w kraju, nastąpił wzrost - do ok. 7 tys. Nowi członkowie rekrutowali się głównie spośród urzędników instytucji żydowskich, robotników oraz mniejszym stopniu rzemieślników. Głównym zadaniem Frakcji było propagowanie PPR -owskich na tzw. "ulicy żydowskiej". Podstawowym założeniem, wszystkich tych koncepcji, była odbudowa życia żydowskiego w Polsce, a nie jak głosili syjoniści, emigracja do Palestyny i budowa samodzielnego państwa żydowskiego. Podobne podejście do sprawy przyszłości Żydów w Polsce reprezentował odrodzony, robotniczy Bund. Założony jeszcze w Imperium Rosyjskim pod koniec XIX w., Bund posiadał najstarsze i najbogatsze tradycje spośród wszystkich partii żydowskich w latach po II wojnie światowej. Partia zaczęła działać jawnie (po okresie okupacyjnej konspiracji) w listopadzie 1944r Bund zaakceptował nową rzeczywistość, zgłosił akces do KRN i PKW oraz poparł tezy zawarte w "Manifeście Lipcowym". W połowie 1947 partia liczyła ok. 1,5 tys. członków, w tym zdecydowaną większość robotników i rzemieślników. Prowadzono własne spółdzielnie, kluby i biblioteki, jednak wielkość Bundu była już tylko historią, żydowski ruch robotniczy zdominowany został przez Frakcję PPR. Żydowska Socjalno - Demokratyczna Partia Robotnicza Poalej Syjon Lewica reprezentowała kierunek komunistyczny w ruchu syjonistycznym. Już podczas okupacji Poalej Syjon Lewica opowiadała się za współpracą z PPR i innymi polskimi organizacjami lewicowymi, była dobrze zorganizowana zarówno w gettach jak i po stronie aryjskiej oraz aktywnie uczestniczyła w pracach (i wchodziła w skład) Żydowskiego Komitetu Narodowego. Jako partia syjonistyczna opowiadała się za budową w Palestynie, komunistycznego, powiązanego z ZSRR, państwa żydowskiego, ale nie propagowała całkowitej i natychmiastowej emigracji. Proponowała natomiast równoległe rozwijanie społeczności żydowskiej w Polsce i w Palestynie. W kwestii emigracyjnej pomagano jedynie młodzieży oraz chętnym do wyjazdu członkom aparatu partyjnego. Owa dwukierunkowość rozwoju, pomimo że partia nie była liczna ( w 1947r ok. 2 tys. członków), zjednywała jej wielu zwolenników. Poalej Syjon Lewica, poza Polską nie posiadała większych wpływów, a jej ścisłe kierownictwo, inaczej niż pozostałych partii syjonistycznych znajdowało się w kraju. Żydowska Socjalistyczna Robotnicza Partia Poalej Syjon - zwana popularnie Poalej Syjon - Prawicą do połowy 1947r byłą najaktywniejszą partią w Polsce. Brała czynny udział w pracach Koordynacji Syjonistycznej "Bricha" oraz organizowała masową emigrację. Centrala organizacji znajdowała się w Palestynie (najsilniejsza partia Palestyny - Mapai) i stamtąd otrzymywała duże fundusze. Podobnie jak Poalej Syjon Lewica, popierano w partii nową rzeczywistość, pozytywnie odnoszono się do Bloku Demokratycznego, negowano natomiast dwukierunkowość rozwoju społeczności żydowskiej w Polsce. Poalej Syjon Prawica przyszłość polskich Żydów widziała w utworzeniu w Palestynie (przy pomocy demokracji zachodnich) syjonistycznym państwie żydowskim. W miarę jednolite oblicze partii w 1947 rozpoczęło rozpadać się, (wzorem sytuacji w Palestynie), na dwa różniące się w poglądach frakcje. Na czele nurtu prawicowego, opowiadającego się za dotychczasową linią polityczną stał przywódca partii Józef Sack. Skrzydło drugie, zwane Achdut Ha Awoda stanowiło lewicową frakcję w partii i opowiadało się za powiązaniem walki o budowę osiedla żydowskiego w Palestynie z sojuszem ZSRR i blokiem państw demokratycznych. Na czele tego odłamu stał Stefan Grajek. Frakcja lewicowa stanowiła w partii większość, po jej stronie opowiedziała się również młodzieżowa przybudówka Dror. Dnia 17 lutego 1947r w Poalej Syjon Prawica nastąpił rozłam. Skrzydło prawe połączyło się z Syjonistyczno - Socjalistyczną Partii Pracy Hitachdut w Polsce tworząc Żydowską Syjonistyczno - Socjalistyczną Partią Robotniczą Poalej Syjon Hitachdut w Polsce. W skrócie nazywano tę partię - Hitachdut, mimo większość w niej stanowili byli członkowie Poalej Syjon Prawica, a na cele nowej partii stanął Józef Sack. Hitachdut przed fuzją aktywny był jedynie w Łodzi (siedzibie Komitetu Centralnego partii), Krakowie, Szczecinie i Wrocławiu (siedziby komitetów terenowych). Członkowie rekrutowali się głównie z inteligencji o poglądach zachowawczych. Hitachdut negował odbudowę ośrodka żydowskiego w Polsce, pragnąc budować państwo żydowskie w Palestynie przy pomocy Wielkiej Brytanii. Trzy miesiące po pierwszej secesji, pozostała, większa część Poalej Syjon Prawicy 19 października 1947r podczas wspólnej konferencji połączyła się z Poalej Syjon Lewicą tworząc Zjednoczoną Żydowską Partię Robotniczą Poalej Syjon. Na jej czele stanął dotychczasowy przywódca Poalej Syjon Lewicy - Adolf Berman. Nowa organizacja stała się największą żydowską partią syjonistyczną, jej Komitety działały w 60 miejscowościach, w kongresie zjednoczeniowym brało udział ok. 20 tys. członków, partia prowadziła sieć klubów, bibliotek, kuchni ludowych, świetlic i innych placówek. Co ciekawe, zjednoczony Poalej Syjon dysponował w Prezydium CKŻP 7-oma członkami, wyprzedzając w tym względzie dotychczasowego lidera Frakcję PPR. Ostatnią legalną partią żydowską działającą w Polsce w latach 1944 - 1950 był powstały w 1945r w Palestynie - Haszomer Hacair. Partia ta założona została przez młodych działaczy przedwojennej organizacji o tej samej nazwie. Miała ona charakter marksistowski, zakładała budowę w Palestynie dwu narodowego państwa, żydowsko - arabskiego przy wydatnej pomocy ZSRR. Partia zrzeszała młodzież, prowadziła rolne kibuce oraz szkoły hebrajskie a przede wszystkim prowadziła masową emigrację do Palestyny. Zrzeszała ok. 1500, ideowych członków. Nieomal wszystkie partie z wyżej wymienionych posiadały własne przybudówki młodzieżowe. Przy Bundzie funkcjonował Cukunft, organizacja o starych i bogatych korzeniach, aktywna zwłaszcza w czasie okupacji w żydowskim ruchu oporu. Do roku 1947 przy Poalej Syjon Prawicy istniała silna młodzieżowa przybudówka - Dror, po fuzji lewicowego skrzydła z Poalej Syjon Lewicą, większość członków Droru połączyła się z organizacją młodzieżową tej ostatniej Brochow Jugent, tworząc Dror - Brochow Jugent. Niewielka część członków Droru weszła w skład hitachdutowskiej: Gordoni - Nocham. Współpraca tych ugrupowań datowała się zresztą od roku 1945. W listopadzie tego roku wznowił działalność Hehaluc jednocząc cztery młodzieżowe organizację partii syjonistycznych: Haszomer Hacair, Dror, Gordonię i Młodzież Borochową. Wspólnie zakładano kibuce i szkoły hebrajskie. Prowadzono pracę kulturalno - oświatową we własnych domach kultury. Frakcja PPR własnej młodzieżowej przybudówki nie posiadała, zalecając młodzieży żydowskiej wstępowanie do szeregów Związku Walki Młodych. Współpraca partii żydowskich przebiegała na różnych płaszczyznach, często zacierających tradycyjną wzajemną niechęć syjonistów i żydowskiego ruchu komunistyczno - robotniczego. Polityka Frakcji PPR stanowiła przykład tego rodzaju zachowań. Mimo deklarowanej chęci współpracy, i identycznych poglądach w wielu kwestiach, Frakcja z dużą rezerwą traktowała pobratymcze partie robotnicze - syjonistyczne i komunistyczne. Bund, mimo iż najbliższy programowo ( tylko on i Frakcja w twardy sposób akcentowały potrzebę odbudowy ośrodka żydowskiego w Polsce) traktowany był jako groźny konkurent w walce o wpływy z żydowskim ruchu robotniczym. Niechęć do Bundu wynikała także z istniejącego we Frakcji pewnego poczucia niższości, charakterystycznego dla partii świeżo zaistniałej na scenie żydowskiego ruchu robotniczego wobec partii która do niedawna stanowiła niemal jego kwintesencję. Ze względów ideowych daleko Frakcji było także do syjonistów - komunistów: Poalej Syjon Lewicy i Haszomer Hacair. Paradoksalnie, na terenie CKŻP oraz komitetów lokalnych CKŻP, Frakcja PPR najlepiej porozumiewała się z mieszczańsko - syjonistycznym Ichudem. Często zdarzało się że w komitetach lokalnych, Frakcja PPR i Organizacje syjonistyczne występowały jednym blokiem przeciwko Bundowi. Ichud oprócz współpracy w placówkach CKŻP z Frakcją, w kongregacjach wyznaniowych dobre stosunki utrzymywał z religijną partią Mizrachi. Bund, początkowo próbował zachowywać postawę niezależna w środowisku żydowskim, zaś w środowisku polskim odnowił tradycyjną współpracę z PPS. Stopniowo w partii zaczęła przeważać opcja na rzecz nawiązania ściślejszej współpracy z Frakcją PPR. Postawa serwilistyczna wobec Frakcji charakteryzująca wielu członków kierownictwa Bundu spowodowała (wbrew opinii wielu szeregowych członków) w styczniu 1949r powstanie Frakcji PZPR przy CKŻP, jednoczącej Bund z Frakcją PPR. Likwidacja odrębności politycznej Bundu była jednym z rezultatów, kongresu zjednoczonego ruchu robotniczego obradującego w grudniu 1948r. Polityka partii syjonistycznych, zarówno wobec Bundu i Frakcji jak i wobec siebie wzajemnie wykazywała duży koniunkturalizm. Syjoniści akceptowali nową rzeczywistość polityczną, hegemonię PPR i jej Frakcji w środowisku żydowskim; starali się tym kosztem uzyskać jak największe pole samodzielności. Pomiędzy sobą, mimo różnic partie syjonistyczne często współpracowały i organizowały wspólne przedsięwzięcia (emigracja, prowadzenie niektórych obozów szkoleniowych, spółdzielni, kibuców itp.). Doskonałym tego przykładem była współpraca młodzieżowych przybudówek w Hehalucu. Współpraca syjonistów przejawiała się także we wspólnym prowadzeniu dwu istniejących w Polsce żydowskich funduszy: Funduszu Odbudowy Palestyny (Keren Hajesod) i Żydowskiego Funduszu Narodowego (Keren Kajemet Leisrael). Obydwa, za główny cel stawiały sobie zbiórkę funduszy ( poprzez kwestę, dobrowolne składki, darowizny, dochody z imprez itp.) przeznaczonych na rozwój osadnictwa żydowskiego w Palestynie. Zebrane pieniądze nie były jednak przekazywane do Palestyny. Na przeszkodzie stał zakaz prawny wydany przez Ministerstwo Skarbu obu funduszom, wysyłania za granicę dużych przekazów pieniężnych ( z uwagi na skromne zapasy dewiz). Wobec zakazu, fundusze przeznaczono na finansowanie ruchu syjonistycznego w kraju. Żydowskie partie polityczne w Lublinie w latach 40-stych, to zagadnienie trudne do w miarę, pełnego zobrazowania. Główną przeszkodą jest tu przede wszystkim skromność zasobów archiwalnych (kilka zaledwie dokumentów w AŻIH, i ich zupełny brak w Archiwum Lubelskim). Białą plamą są szczególnie dzieje lubelskich organizacji syjonistycznych, na temat których autorowi udało się zebrać zaledwie kilka szczątkowych informacji. Niedobór ten, zwłaszcza w konfrontacji z dość dobrze utrwaloną w dokumentach działalnością Komórki PPR przy Wojewódzkim Komitecie Żydowskim (Archiwum PZPR w Lublinie), wydaje się być wyjątkowo duży. Pośrednim źródłem informacji są w tym wypadku dokumenty lubelskich organizacji podległych CKŻP (Komitetu Żydowskiego w Lublinie i Wojewódzkiego Komitetu Żydowskiego), składy personalne ich gremiów, ich kontakty z partiami, itp. Powyższy rozdział nie będzie zatem wyczerpującą syntezą tematu, będzie on raczej usystematyzowanym przeglądem zebranych przez autora informacji i źródeł. Polityczny koloryt Lublina w 1944r zdeterminowany był zainstalowaniem się w mieście władz cywilnych (PKWN, KRN) oraz wojskowych (Sztab Główny Wojska Polskiego) sygnowanych przez orientacje pro moskiewską. Polityka nowych władz w dziedzinie funkcjonowania systemu partyjnego charakteryzowała się pozornym liberalizmem, przy zachowaniu jednakże instytucji partii dominującej, którą była PPR. Pozory odnowy wielopartyjnego życia politycznego były komunistom potrzebne głównie ze względów propagandowych, choć fasadowość tego systemu wydawała się być rzeczą oczywistą. Odbudowa odbywała się na warunkach ściśle określonych przez PPR i jej stronników. Nowo powstające "odradzające się" partie, poza nazwami nie miały wiele wspólnego z partiami przedwojennymi i konspiracyjnymi. Ponadto system koncesjonowania ( zawężający krąg partii i uzależniający je od władz), oddelegowanie do nowych stronnictw krypto komunistycznych członków, system zależności od partii dominującej sprawiały że pluralizm polityczny Polski lubelskiej był jedynie pozorem. Na takich zasadach w Lublinie we wrześniu 1944r powstała PPS na czele z Bolesławem Drobnerem, Edwardem Osóbką - Morawskim i Stefanem Matuszewskim. Tydzień później utworzono Stronnictwo Ludowe z Stanisławem Kotkiem - Agroszewskim, Stanisławem, Januszem i Andrzejem Witosem, zaś dwa miesiące potem Stronnictwo Demokratyczne z Wincentym Rzymowskim i Leonem Chajnem. Również partie żydowskie aby móc zaistnieć legalnie na scenie politycznej, musiały podporządkować się tym regułom. Z analizy posiadanych źródeł i informacji raczej nie wynika aby system partii żydowskich, podobnie jak działo się to w środowisku polskim, rządził się zasadą partii dominującej. Takie rozwiązanie z pewnością nie było możliwe ani jeszcze w roku 1944, ani w pierwszych miesiącach roku następnego, choć pewne posunięcia tego okresu mogły stanowić zapowiedz tego rodzaju rozwiązań. Ani Frakcja PPR - dopiero co kształtująca się, ani żydowscy członkowie PPR, z racji swojej słabości i małej liczebności nie mogli na razie odegrać roli dominanta. Zrezygnowano zatem z zaprowadzenia systemu zależności w wewnątrz środowiska żydowskiego, przyjmując jako rozwiązanie podporządkowanie go jako całości zwierzchnim agendom polskim. Żydowskie partie i tak zresztą (przy ich legalizacji), uznać musiały nową rzeczywistość - akceptując tym samym zwierzchnictwo i dominację w niej PPR. Koncesjonowanie partii żydowskich odbywało się na podobnej zasadzie jak i polskich, zezwalano na legalna działalność partiom "demokratycznym i postępowym". Ale tu istniała jednak poważna różnica. W skład Kierownictwa Koncesjonowanych partii polskich, w najlepszym przypadku wchodzili działacze "drugiego garnituru" przedwojennych i konspiracyjnych: PPS, SL i SD. Często zdarzało się na ich czele stali ludzie o podejrzanej przeszłości (Wincenty Rzymowski). W stronnictwach żydowskich sytuacja wyglądała inaczej, ich składy personalne reprezentowały rzeczywiste oblicze partii, a w kierownictwach zasiadali wybitni przedstawiciele przedwojennego życia politycznego oraz ruchu oporu podczas okupacji (E. Sommerstein, A. Cukierman, C. Lubetkin, S. Fiszgrund, M. Edelman i in.). Po części wynikało to z braku oporów wśród działaczy żydowskich przed powiązaniem się z nową władzą, oraz z łatwiejszej niż w środowisku polskim (z wielu powodów), akceptacją nowego systemu. Pierwsza, powstała w Lublinie, w pierwszej połowie sierpnia 1944r organizacja żydowska, Komitet Pomocy Żydom (potem Komitet Żydowski w Lublinie) była w pierwszym okresie działalności organizacją apolityczną, powołaną doraźnie, wyłącznie w celu niesienia pomocy ujawniającym się Żydom. Począwszy od października do jej szeregów zaczęli wstępować pojedynczy reprezentacji partii żydowskich, nie zmieniając jednak Komitetu w gremium polityczne, ani nie reprezentując na jego posiedzeniach macierzystych partii. Sytuacja ta uległa zmianie w listopadzie, po powołaniu w Lublinie naczelnej organizacji żydowskiej - Centralnego Komitetu Żydów w Polsce. Komitet ten zorganizowany został początkowo jako reprezentacja poszczególnych komitetów lokalnych, jednak w ciągu kilku następnych miesięcy rozpoczął ewoluować w kierunku organizacji stricte politycznej, organizacji - zespołu przedstawicieli poszczególnych partii. Identyczna prawidłowość wpłynęła również na pracę i skład personalny Komitetu Lubelskiego. Już w listopadzie 1944r z Komitetu ustąpiło dwóch członków reprezentujących Bund i PPR, dezorganizując tym samym jego prace. Dnia 10 grudnia zwołano z tego powodu przewidziane w statucie Komitetu, Walne Zgromadzenie, na którym przy okazji zmian personalnych zmieniono na oparte na kluczu politycznym, oblicze Komitetu. Przewodniczący zebrania przedstawiciel PPR Paweł Zelicki w następujący sposób przedstawiał jego cele: "Zebranie zostało zwołane z powodu ustąpienia członków P.P.R i "Bundu" z Komitetu lubelskiego ponieważ Komitet był niedołężny i bezlinijny. Obecnie chcemy stworzyć Komitet na zasadach zdrowych w oparciu na organizacjach politycznych, które byłyby odpowiedzialne za swych przedstawicieli, nie jak poprzedni, który przed nikim nie był odpowiedzialni". Skład nowo wybranego Prezydium składało się z 3 przedstawicieli PPR, 2 z Bundu, 4 z Organizacji Syjonistycznej (Ichudu), 1 z Partii Demokratycznej i 1 przedstawiciela Partyzantów. Te właśnie partię legalnie działały w Lublinie na przełomie lat 1944/45. Niestety, poza wyrywkowymi informacjami nie znamy pełniejszego obrazu ich genezy i działalności. Pierwszą odrodzoną w Lublinie, działającą w latach 1944 - 1949 partią był Bund. Pierwsze spotkanie w mieście, kilku działaczy partii nastąpiło już we wrześniu 1944r. W połowie miesiąca utworzono w mieście Komitet Organizacyjny Bundu w Polsce na którego czele stanął adwokat, obrońca w przedwojennych procesach politycznych Michał Szuldenfrei. Komitet w trakcje odbytej w listopadzie pierwszej konferencji, zaakceptował Manifest Lipcowy PKWN oraz zgłosił akces do KRN, w której niebawem zasiadał przewodniczący partii. Do lutego/marca 1945r partia w Lublinie nie była liczna, (np.: na zebraniu aktywu dnia 14 stycznia 1945r zebrało się zaledwie kilkunastu "towarzyszy". Najaktywniejszymi spośród tej grupy byli: Grzegorz Jaszuński, Aron Nisenbaum i Perelsztein. Grzegorz Jaszuński, absolwent prawa na Uniwersytecie Warszawskim jeszcze przed wojną był aktywny w Bundzie w Warszawie. W czasie wojny trafił do Wilna i dwa lata spędził w tamtejszym getcie. Jaszuński wszedł do Judenratu i został kierownikiem wydziału aprowizacji i kultury. Następnie nawiązał kontakt z ruchem oporu i uciekł z getta. We wrześniu 1944r przybył do Lublina. Tutaj rozpoczął pracę w Komitecie Żydowskim oraz w charakterze dziennikarza w "Gazecie Lubelskiej" a następnie w organie PPS "Robotniku". W krótkim czasie, jeszcze w Lublinie został zastępcą redaktora naczelnego tego pisma, występując jednocześnie z Bundu a wstępując do PPS. W pierwszej połowie 1945r przeniósł się do Warszawy, a w 1948 jako korespondent prasowy wysłano go do Ameryki. Po powrocie w połowie lat 50 -tych rozpoczął współpracę z "Życiem Warszawy" którą kontynuował, jako znany redaktor tego pisma aż do roku 1981. Obecnie w drugiej połowie lat 50 -tych wraz z żoną Zofią Kuratowską przebywa na placówce dyplomatycznej w Republice Południowej Afryki. Aron Nisenbaum, przedwojenny mieszkaniec Lublina, buchalter, działał w Bundzie już w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Nisenbaum należał do ścisłego kierownictwa lubelskiej organizacji i wchodził w skład Komitetu Miejskiego. Po wojnie, aż do 1948r pełnił z ramienia Bundu Funkcję sekretarza Wojewódzkiego Komitetu Żydowskiego. W drugiej połowie roku 1944, gdy w Lublinie część działaczy reaktywowała Bund, na drugim brzegu Wisły działał jeszcze Konspiracyjny Komitet Centralny Bundu. Po klęsce powstania warszawskiego, chwilowo zawiesił on działalność, a jego członkowie ukrywali się w różnych miejscach. W styczniu 1945r do Lublina przybyli: KC Bundu - Leon Fajner, sekretarz - Salo Fiszgrund oraz Marek Edelman. Wszyscy byli znanymi uczestnikami żydowskiego ruchu oporu w getcie warszawskim oraz w Warszawie po stronie "aryjskiej" Leon Fajner, adwokat z Krakowa, członek "Żegoty", przedstawiciel Bundu wobec władz cywilnych polskiego podziemia, był jednym z oprowadzających Jana Karskiego po warszawskim getcie, przed jego misją kurierską. Fajner już w 1944r śmiertelnie chory zmarł tuż po przybyciu do Lublina 22 lutego 1945r. Salo Fiszgrund i Marek Edelman członkowie ŻOB, walczyli zarówno w powstaniu w getcie jak i w powstaniu warszawskim. Tuż po przybyciu do Lublina członków konspiracyjnego KC Bundu, nawiązali oni rozmowy z Komitetem Organizacyjnym Bundu w Polsce i w lutym 1945r wyłoniono tymczasowe wspólne kierownictwo. Na początku 1945r w skład CKŻP wchodziło dwu przedstawicieli Bundu: Szuldenfrei i Herszenhorn. Wkrótce po tym wydarzeniu skończył się, lubelski okres odrodzonej partii, w czerwcu 1945r w Łodzi odbył się pierwszy zjazd Bundu, zaś dotychczasowe kierownictwo przeniosło się do centrum kraju. W Lublinie do 1948r działała niewielka terenowa organizacja Bundu. Od listopada 1944r działał w Lublinie, powołany głównie z inicjatywy Gustawa Alefa - Bolkowiaka Związek Żydów Bojowników przeciw Hitleryzmowi. Była to organizacja o charakterze kombatanckim, zrzeszająca głównie byłych partyzantów żydowskich. Związek, z racji udziału wielu jego członków w partyzantce bądź radzieckiej, bądź GL/AL.-owskiej, był silnie powiązany z PPR. W okresie działalności w Lublinie funkcje kierownicze w Związku pełnili: G. Alef - Bolkowiak oraz M. Gruber. Po przenosinach organizacji z Lublina w skład Komitetu Żydowskiego w Lublinie wchodził jeszcze z jej ramienia Pinkus Zyskind. Od roku 1945 organizacja zmieniła nazwę na Związek Partyzantów Żydowskich, zaś jej członek posiadał aż do 1949r stałe miejsce w CKŻP. Związek ten na przełomie lat 40-tych i 50-tych zakończył samodzielną działalność wstępując do ZBOWiDu. Początki działalności partii syjonistycznych w Lublinie w drugiej połowie 1944r i pierwszych miesiącach roku 1945 nierozerwalnie łączą się z osobami ich wybitnych działaczy, posłów do KRN, Emila Sommersteina i Adolfa Bermana. Pierwszy z nich przewodniczący CKŻP stał na czele Ichudu zaś drugi - Poalej Syjon Lewicy. Poza działalnością przywódców, o samym ruchu syjonistycznym w tym okresie wiemy niewiele. W skład Komitetu Żydowskiego wchodzili w owym okresie reprezentujący Ichud: Mordechaj Zonszajn, Kek, Blusztein i Mendel Kossower. Od roku 1946 działalność syjonistów w Lublinie okrzepła i większość organizacji ogólnokrajowych była również obecna w mieście. Przy ul. Rybnej 8 siedzibę miały: Ichud, Poalej Syjon Prawica wraz z młodzieżową przybudówką Dror. Poalej Syjon Lewica oraz Borochow Jugent posiadały swoją siedzibę przy ul. Lubartowskiej 21. W skład aktywu Ichudu wchodzili: Elka Mitelman, Garen Szulim, Siematycki, Goldring, Izrael Bebirchat oraz Hering. Do aktywnych członków Poalej Syjon Lewica należeli: Nusym Ajchenbaum, Majer Szyldkraut, Jakub Goldfinger, Borys Kupersztein oraz Reznik. W roku 1945 i 1946 w skład Komitetu Żydowskiego w Lublinie ( potem Wojewódzkiego Komitetu Żydowskiego) wchodzili przedstawiciele syjonistycznej organizacji Liga Pracujących Palestyny. Byli to: Josif Tuszman, Brun i Sonia Katzman. W roku 1947 wzorem ogólnokrajowym, część Poalej Syjon Prawicy przyłączyła się do Poalej Syjon Lewicy tworząc Zjednoczoną Poalej Syjon. Pozostali członkowie Poalej Syjon Prawicy przyłączyła się do Hitachdutu. W jego skład wchodziło 25 członków: Mordechaj Mendelzon, Icek Rajchensztajn, Mordka Link, Rojzla Mendzelewska, Chaim Leder, Sura Leder, Abram Icek Rozengarten, Ruchla Rozengarten, Szoel Erlich, Rywka Erlich, Leon Szyft, Rubin Feferkichen, Maria Feferkichen, Pejsach Winograd, Adela Biezowska, Chaim Zajdman, Icek Mandelbaum, Piotr Nudel, Cyla Czerwin, Chaim Goldberg, Wolf Pukierman, Szaja Ajnsztajn, Szmuel Ajerman i Zelman Ajerman. Najsilniejszymi jednak partiami był Ichud i Poalej Syjon Lewica ( następnie Zjednoczone P.S). Sama żeńska przybudówka Ichudu - Wizo (Women Interionational Zionist Organization) liczyła 40 członkiń. Mieściła się ona w lokalu przy ul. Cyruliczej 4/3 zaś na jej czele w czerwcu 1947r stały: E. Mitelman, Rajzla Arensztajn, dr Frenkiel Giza, Opatowska, Openhejm, Sztarkman, Rubinsztejn, Kesserbreuer, Szuldiner, Cajgowa, Mielnikowa i Kawowa. Przy ul. Rybnej 8 działał ponadto lokalny oddział Haszomer Hacair który w połowie 1949 roku w Lublinie połączył się z Poalej Syjon Lewicą. Organizacje Syjonistyczne zlokalizowane i działające w Lublinie w swoim bezpośrednim sąsiedztwie (dwa budynki mieszczące po kilka organizacji i przybudówek), współpracowały ze sobą w wielu dziedzinach. Podobnie jak w całej Polsce również i w środowisku lubelskich Żydów - syjonistów przeprowadzono zbiórki w ramach funduszy: "Keren Kajemet Lisrael" i "Keren Hajesod". W skład Komisji "Keren Hajesod" wchodzili: Hering reprezentujący Ichud, Mendelzon - Hitachdut, Ajchenbaum - Zjednoczona P.S oraz Meer - Haszomer Hacair. Na posiedzeniu Komisji w dniu 30 kwietnia 1948r na fundusze zebrano 46200 zł. Wspólnymi przedsięwzięciami były także okolicznościowe akademie oraz projekcje filmowe. Na początku roku 1948 w lokalu Komisji "Keren Hajesod" przy ul. Lubartowskiej 21 wyświetlano syjonistyczny film :"Wielka obietnica". Komuniści żydowscy jeszcze w okresie Polski Lubelskiej, w okresie powstania CKŻP odgrywali czołową rolę we wszystkich istniejących wcześniej i nowo powstałych żydowskich organizacjach. Wzorem stosunków politycznych w CKŻP, również w lubelskich Komitetach (Miejskim i Wojewódzkim) członkowie Frakcji PPR posiadali największą reprezentację partyjną. Normą było także niezmienne obsadzanie funkcji przewodniczących tych Komitetów, przedstawicielem PPR. Lubelski oddział Frakcji PPR przy CKŻP nosił nazwę Koła (ewentualnie Komórki) PPR przy Żydowskim Komitecie m. Lublina (następnie W.K.Ż). Mimo że Koło powstało prawdopodobnie jeszcze w listopadzie lub grudniu 1944r, pierwszy zachowany protokół jego zebrania pochodzi dopiero z lutego 1945r. Wstąpić do Koła mógł każdy zamieszkały w Lublinie Żyd, jednak podobnie jak we Frakcji przy CKŻP (i wielu komórkach terenowych) większość stanowili w niej pracownicy instytucji żydowskich (zwłaszcza WKŻ). W marcu 1947r skład zawodowy Koła wyglądał następująco: 4 robotników, 11 pracowników umysłowych, 21 rzemieślników, 1 kupiec. Koło liczyło 26 mężczyzn i 13 kobiet. Do lutego 1945r funkcję sekretarza pełnił Marek (Zvi) Bitter zaś w skład kilkuosobowej egzekutywy wchodzili głównie PPR -owscy członkowie Komitetu Żydowskiego i CKŻP (np.: P. Zelicki). W drugiej połowie miesiąca w związku z wyjazdem większości z nich do Warszawy wybrano nową - "lubelską" egzekutywę w której zasiedli: Szymon Koch jako pierwszy sekretarz, Hersz Cebula jako jego zastępca, oraz jako członkowie: Majer Ryps, Samuel Szpiro i Munisz Izralewicz. Zmiany nastąpiły szybko bo już 7 maja stanowisko pierwszego sekretarza po Kochu objął przewodniczący miejskiego Komitetu Żydowskiego - Majer Ryps, a jego zastępcą został M. Izralewicz. Do nowej egzekutywy weszli ponadto: S. Szpiro, Zelman Szwerin i Adolf Goldberger. Dnia 25 sierpnia 1945r pierwszym sekretarzem został Borys Bauch, który jednak po ok. 2 tygodniach wyjechał z Lublina. W jego miejsce wybrany został (na okres prawie 3 lat) Munisz Izralewicz. W kwietniu w skład egzekutywy wchodzili: M. Izralewicz, Szyja Słuszny, Ida Erenberg, Jankiel Felzensztejn i Szenfeld. W sierpniu Słusznego, Felzensztejn i Szenfeld zastąpili: Noech Kamień, Mojżesz (Marian) Adler oraz Lejzor Fajertag. W styczniu 1947 Erenberg zastąpiła Zofia Zysman a w marcu do egzekutywy weszli Aleksander Szryft i Izrael Kupfer. Ten pierwszy w sierpniu 1947r zastąpił M. Izralewicza na stanowisku pierwszego sekretarza. W maju 1948 nastąpiła zasadnicza zmiana w formie organizacji Komórki. Po wizytacji przedstawicieli CKŻP postanowiono podzielić dotychczasowe Koło na dwie części. Pierwsze z nich grupować miało pracowników WKŻ (oraz instytucji mu podległych) drugie zaś - pozostałych. Stanowisko sekretarza koła pierwszego po A. Szryfcie objął przewodniczący WKŻ Marian Adler. Większość członków Komórki, zwłaszcza z jej kierownictwa, rekrutowała się spośród dawnych członków K.P.P i M.O.P.R. Nowi, wstępując do komórki kierowali się zazwyczaj względami koniunkturalnymi, często też długo, nie zagrzewali miejsca w partii. Wbrew pozorom, Frakcja PPR wśród lubelskich Żydów nie cieszyła się popularnością (z czego zdawali sobie sprawę sami jego członkowie). Liczebność, maksymalnie i wyjątkowo sięgająca 40 osób była nieporównana z ilością członków partii syjonistycznych. W kwietniu 1946r, w okresie wzrostu ilości członków Koła, stanowili oni niespełna 2% wszystkich członków Komitetu Miejskiego PPR. Zresztą jeśli uznać za rzeczywistą, nie ilość członków nominalnie zapisanych do Komórki, a jedynie obecnych na jej posiedzeniach, uzyskamy wtedy wyniki o wiele niższe. W ciągu 4 lat funkcjonowania Komórki przez jej szeregi przeszło ok. 150 osób .W kwestiach: spraw personalnych, konfliktów wewnętrznych i stosunków z "polskim" PPR Koło podlegało KM PPR. W sprawach związanych z życiem żydowskim, zwłaszcza w kwestiach politycznych Koło było podległe Frakcji PPR przy CKŻP. Co pewien czas Komórka wizytowana była przez przedstawicieli Komitetu Miejskiego (przez Bogusławskiego, Bolanowskiego, Kamińskiego czy też P. Dąbka) natomiast wizytacja z Frakcji przy CKŻP zdarzyła się tylko raz, w maju 1948 przeprowadzili ją Hersz Smolar (od 1949 przewodniczący CKŻP) oraz Horowitz. Stosunki pomiędzy członkami Komórki nie układały się dobrze. Najlepiej przedstawiał się poziom moralny niektórych "towarzyszy". Dnia 21.X.1945r wykluczono z partii kasjera WKŻ i członka egzekutywy Koła Adolfa Goldbergera. Został on oskarżony o defraudację 40 tys. zł i ucieczkę z miasta. W czerwcu tegoż roku, wykluczono z Komórki Zalmana Erlicha i Józefa Gauczera którzy "bez wiedzy sekretarza i komórki wyjechali na zachód na nieetyczną robotę (kilkukrotną szabrowną)". Sytuację panującą w komórce dobitnie ilustruje fragment protokołu posiedzenia z września 1948 roku: - (...) Tow. Zajdenwar daje obraz warunków pracy w WKŻ. A mianowicie: że grupa syjonistyczno - bundowska z Nisenbaumem na czele starała się wszelkimi sposobami ukryć ludzi którzy mieli ciemną przeszłość a mianowicie: ukrycie listu CKŻ w sprawie ujawnienia członków iudenratu pracujących na terenie Komitetu. Podrywanie autorytetu tow. Zajdenwara przez klikę Nisenbaumowską. Ob. Nisenbaum protegował swoich znajomych zdobywał ich przydziałami. Następnie tow. Zajdenwar omówił sprawę gazetki faszystowskiej w języku żydowskim która była kolportowana w śród żydów, a następnie znalazła się w UB. Czyn ten tow. Szryft uważa za niestosowny gdyż to co zrobił tow. Zajdenwar nie powinno mieć miejsca według jego zdania dlatego że jest ona w języku żydowskim. (...) Tow. Szryft nazywa tow. Gorta wnukiem Zajdenwara zato że tow. Zajdenwar skierował Gorta do szkoły partyjnej. Tow. Szryft oświadczył, że tak samo jak zdemaskował tow. Kupfera tak samo zdemaskuje Zajdenwara. Tow Szryft wykorzystuje każdą okazję by ciągnąć osobiste zyski jak np. każe sobie płacić 1500 zł za napisanie afiszu partyjnego, żądał wypłaty od Tow. Kultury i Sztukizwrotu kosztów za podróż do Łodzi dokąd nie był wydelegowany, zaniedbywał wszelkie zlecenia wydawane celem urządzenia imprez. Tow. Szryft oświadczył że zabiłby tow. Zajdenwara gdyby były inne czasy. Tow. Sznajdman i Fiszman oskarżają tow. Zajdenwara oto że on urządza awantury i bije się w Komitecie, pozatem tow. Fiszman występuje przy każdej sposobności jako obrończyni Nisenbauma. Na zebraniu na którym obecnym był tow. Łazebnik używa obelżywych słów w stosunku do Zajdenwara jak -maniak i podły chłopie". Zabiera głos tow. Szryft zarzuca że Kupfer i wszyscy kradną że tow. Zajdenwar zabrał do swego domu krzesła i łóżko, następnie stwierdza że Spółdzielnia była jego pomysłem i że gotów był oddać swoje mieszkanie dla Spółdzielni. Natomiast prosił o danie mu innego mieszkania celem odrabiania lekcji. Zarzuca tow. Zajdenwarowi że wziął sobie jakiegoś zwariowanego Frida do pomocy i tym samym stwierdza antypartyjny stosunek tow. Zajdenwara został dowiedziony Następnie tow. Szryft stwierdza że tow. Zajdenwar poderwał sobie autorytet i to wszystko było już wałkowane i to co oświadczył tow. Zajdenwar jest kłamliwe i prosi o przeprowadzenie dochodzenia na podstawie protokołów. Udziela się głos tow. Gortowi który potwierdza słuszność zarzutów tow. Zajdenwara. W dalszym ciągu swego przemówienia upomina się o większe mieszkanie dla siebie. Tow. Fiszman twierdzi że tow. Zajdenwar podchodzi błędnie do pracy na terenie W.K.Ż bez porozumienia się z frakcją. Stwierdza że na terenie ulicy żydowskiej staramy się być hegemonem. Następnie tow. Fiszman stwierdza że tow. Zajdenwar nie umie być dyplomatą w konsekwencji czego kompromituje partię i siebie swoim postępowaniem, i dlatego uważa że potrzeba tow. Zajdenwara z pracy zdjąć, jeszcze raz potwierdza że Zajdenwar jest maniakiem. Stwierdza następnie że partia i komitet to on - Zajdenwar. Ponownie przemawia tow. Dąbek który stwierdza raz na zawsze że trzeba zmienić warunki i uzdrowić atmosferę w kole." Głównym zadaniem prowadzonej przez Komórkę działalności było propagowanie wśród ludności żydowskiej idei komunistycznych. Prowadziła ona silną kampanię polityczną podczas wyborów a także podczas referendum ludowego. Komórka z własnym sztandarem, uczestniczyła w pochodach 1-majowych, organizowała akademie w rocznice wybuchu rewolucji październikowej oraz, świętowała obchody uchwalenia Manifestu Lipcowego. W działalności wśród ludności żydowskiej członkowie Komórki uczestniczyli razem z innymi partiami w przygotowaniach do obchodów rocznicowych: powstania w getcie warszawskim, obchodów urodzin i śmierci Pereca, zagłady lubelskiego getta i innych. Urządzano, także występy artystyczne, przedstawienia i różnego rodzaju zabawy (np.: z okazji 8 marca), których dochód przeznaczano na cele partyjne. Nieodłącznym punktem każdego posiedzenia Komórki była wstępna pogadanka polityczna poruszająca zazwyczaj problemy walki proletariatu w kraju i za granicą, ważniejsze wydarzenia polityczne (Proces Norymberski, pogrom w Kielcach, wystąpienie w Stutgarcie ministra Byrnesa itp.) Prowadzono własną świetlicę oraz prenumerowano i kolportowano pisma: "Dos Noje Lebn", "Fołks sztyme" i "Sztandar Ludu". Dużą rolę przywiązywano także do werbowania nowych członków, których usiłowano przyciągnąć do partii najróżniejszymi sposobami (m.in. każdemu z dotychczasowych członków poruczono zwerbowanie 1 osoby). Temu celowi miały także służyć organizowane przez Komórkę imprezy. Akcje te jednak nie przynosiły oczekiwanych skutków. Sami członkowie koła przyznawali, że zwłaszcza wśród młodzieży, która w większości zagarnięta została przez organizacje syjonistyczne, wyniki akcji werbunkowej były żadne. Nie udało się także mimo szumnych zapowiedzi zorganizować w Lublinie żydowskiej przybudówki przy Związku Walki Młodych. Nikłe skutki przyniósł także ponawiany apel egzekutywy o wstępowaniu członków komórki do ORMO. Komórka mimo forsowania nakazu odbudowy osiedla żydowskiego w Polsce, mimo potępiania paniki pokieleckiej sama nie ustrzegała się jej skutków (patrz wykres.). Protokoły posiedzeń Koła PPR są jedynymi źródłami informacji o stosunkach panujących w lubelskim, żydowskim życiu politycznym. Choć często zawarte w nich oceny mają charakter wybitnie subiektywny, nie sposób informacji tych pominąć. Głównym, powtarzającym się punktem tej tematyki jest stosunek Koła do organizacji syjonistycznych i głoszących przez nie poglądów. W kwestii tej wyraźnie zauważalny jest dualizm w głoszonych przez żydowskich komunistów tezach. Z jednej strony znajdujemy zapewnienia o chęci współpracy, zaś z drugiej ostre ataki. I tak w lutym 1946r sekretarz Koła Izralewicz stwierdza: "Współpracujemy z wszystkimi ugrupowaniami, które działają na ulicy żydowskiej [z]: Bundem, Poalej - Sion - Lewicą, Poalej - Sion, Ichudem. Szczególnie ściśle współpracujemy z Bundem, z którym obradujemy nad najaktualniejszymi sprawami politycznymi, jak i Komitetu". Tenże, w marcu 1947r mówi "Specyficzny charakter naszej placówki jest ten, że w społeczeństwie żydowskim nurtują ugrupowania narodowe (syjonistyczne), dążeniem których jest stworzenie w Palestynie Państwa Żydowskiego. Pomimo zasadniczych różnic przekonań, my z tymi ugrupowaniami współpracujemy, gdyż stoją (one) w gruncie rzeczy za Polską Rzeczywistą - Demokratyczną". Jednocześnie, wraz z tymi deklaracjami o współpracy koło zdecydowanie krytykowało działalność syjonistów a zwłaszcza ich dążenia emigracyjne. W październiku 1946 Lejzor Fajertag mówił: -Po kieleckim pogromie niepokój na żydowskiej ulicy bardzo wzrósł. Zaczęła się wśród Żydów panika, którą wykorzystali syjoniści. Wszystkie ugrupowania syjonistyczne od skrajnej lewicy do skrajnej prawicy zaczęły prowadzić akcję odciągania mas żydowskich z Polski. Akcja ta z gruntu fałszywa, dała jak to było do przewidzenia najfatalniejsze rezultaty. Do obecnej chwili próba osiedlania mas żydowskich w Palestynie jest nierealna, wobec czego występujemy przeciw Palestynie jako środkowi rozwiązania kwestii żydowskiej. Składa się na to wiele przyczyn: Palestyna jest terytorialnie mała, brak w niej surowców, a najważniejsze Palestyna jest kolonią Anglii. Panuje tam duże bezrobocie. Żydzi nie mają możliwości do produktywnej pracy i żyją tylko dzięki poparciu i filantropii. Zupełnie inaczej przedstawia się sytuacja dla Żydów w Polsce na dzień dzisiejszy". Szczególne ataki skierowane były w kierunku Poalej Syjon - Lewicy, w marcu 1947 Izrael Kupfer: -Zwraca uwagę na współpracę między partyjną na terenie naszego miasta, wskazuje że wbrew trudnościom i różnicom zdań, udało się dzięki dobrej woli wszystkich Partii politycznych pokonać ją. Jedyną kością niezgody na tut. terenie jest tylko Poalej Syjon (Lewica) która nieomal we wszystkich wypadkach stawia swoje wąskie - partyjne interesy, ponad interesy jedności demokratycznej interesów jednofrontowych". Ten sam kilka dni później: -mówi krótko o pracy naszej frakcji w Woj. Kom. Żyd., zaznaczając że ostatnio najbardziej agresywną przeciw nam organizacją jest Poalej Syjon (Lewica) (...) Mówca oświadcza, że frakcja nasza stara się współpracować ze wszystkimi pozostałymi ugrupowaniami na terenie Komitetu Żydowskiego". Zatargi z syjonistami przebiegały najróżniejsze formy, i tak na przykład na posiedzeniu odbytym w lipcu 1947r: "Tow. Zajdenwar omawia sprawę ostatniego posiedzenia Prezydium, na którym syjonistom dzięki naszej nieuwadze udało się przeforsować umieszczenie biało - niebieskiej flagi, obok czerwonej i biało - czerwonej na akademii poświeconej 3 rocznicy Manifestu Lipcowego. Tow. Zajdenwar proponuje żeby na najbliższym posiedzeniu wpłynął wniosek Frakcji PPR w brzmieniu następujący: Prezydium WKŻ uchwala że na uroczystościach o charakterze ogólno - narodowym mają miejsce tylko flagi Państwa Polskiego." Na tym samym zebraniu I. Kupfer określił sojusze Frakcji w WKŻ: -Tow. Kupfer zaznacza, w związku z zapytaniem tow. Zajdenwara, na kogo się orientujemy w komitecie, że w zasadzie nie orientujemy się na nikogo, Zależnie od okoliczności idziemy z różnymi frakcjami, kiedy jest nam dogodnie. Z. Bundem powiada tow. Kupfer jest wskazane porozumiewać się." Najpoważniejszy polityczny zgrzyt, o dosyć niejasnym przebiegu, nastąpił 19 kwietnia 1946r na żałobnej akademii poświęconej 3 rocznicy powstania w getcie warszawskim charakter zaistniałego incydentu, musiał być poważny. Świadczy o tym fakt iż zazwyczaj, niezbyt interesujący się sprawami żydowskimi Urząd Wojewódzki, tym razem (co było ewenementem) ostro zareagował. W przesłanym przez Urząd do WKŻ piśmie przedstawiciel Wydziału Społeczno - Politycznego UWL, Wójtowicz nakazywał: "W związku z zajściami jakie miały miejsce na akademii ku czci Powstania w Getcie warszawskim w dniu 19.IV b.r. w Domu Pereca Urząd Wojewódzki zaleca aby w dniu 30.IV akademii nie urządzać". Zawiadomiono jednocześnie że o zajściach zawiadomiono U.B.P i M.O. Niezbyt jasna, nie wyjaśniająca przebiegu zajść jest odpowiedź WKŻ: -(...) Fakt że po zamknięciu akademii (...) wynikł pożałowania godny incydent, który zresztą w następstwie został przez Zarząd Komitetu najostrzej potępiony, nie może być precedensem w wyniku którego Urząd może nas pozbawić prawa organizowania Akademii w ogóle. Reakcje tego rodzaju nie jest współmierna do winy organizatorów (...) która podlegać może najwyżej na tym że Komitet nie przewidział wystąpień nieodpowiedzialnych elementów, wystąpień które rzecz jasna nie szły po linii życia Komitetu". Niewiele także wyjaśnia część protokołu posiedzenia Koła PPR z 20.IV.1946r: -Tow. Słuszny jako przewodniczący wieczoru porozumiewał się z przewodniczącym kibucu i ze względu na późną porę, postanowiono Akademię zakończyć odśpiewaniem pieśni Ghetta. Ale po tym nastąpił wybryk 2 dziewczyn. Postępek ten należy napiętnować. Drugi raz musimy być już ostrożniejsi w urządzaniu wspólnych wieczorów". W co, wymierzone było owo wystąpienie nie wiadomo. Domyślać się możemy że wybiegało ono poza stosunki wewnątrz żydowskie, skoro sprawa ta zawędrowała aż na biurka U.B.P. Akademii 30 kwietnia 1946r (1-majowej) ostatecznie nie urządzono.
Adam Kopciowski
