Pamięci rodziny Zajfsztajn
Z Strona o Żydach lubelskich
Wspomnienie
Rodzina Zajfsztajn wraz z wieloma krewnymi przez szereg pokoleń żyła w Lublinie. Abram Lejb Zajfsztajn z żoną Rywką z domu Garfinkiel oraz ich siedmioro dzieci mieszkali przy ulicy Nadstawnej 20. Po wybuchu II Wojny światowej życie 40,000 Żydów Lubelskich stało się trudną do zniesienia fizyczną i moralną degradacją. Egzystencja zaczęła być koszmarem. Wielu Żydów wysiedlono z miasta w nieznane strony i wszelki ślad po nich zaginął. Jednocześnie tysiące Żydów z różnych miejsc Europy przesiedlono do Lublina, gdzie szybko nastąpiło znaczne przeludnienie. Na początku 1942 roku Abram Lejb Zajfsztajn z żoną Rywką, córką Cyrlą oraz synem Mosze z żoną Chaną zostali siłą przesiedleni na Stare Miasto na ulicę Rynek 1, gdzie stłoczono ich w jednym pokoju. Pozostaliczłonkowie rodziny zaginęli, chociaż wciąż jeszcze istnieje nadzieja, że gdzieś żyją. W kwietniu 1942 roku w tym otwartym Getcie żyła już tylko mała garstka Żydów. Najstarsza córka Abrama Zajfsztajna, Doba-Necha, zdobyła od jednego z ocalałych Żydów informacje na temat szczegółów śmierci jej rodziny. Ostatnie momenty ich życia; według relacji świadków, wyglądały następująco: " Z rana 19-go kwietnia 1942 roku moja siostra Cyrla poszła zdobyć coś do jedzenia. Wracając zobaczyła na środku jezdni grupkę ludzi, wśród których byli moi rodzice i brat Mosze z żoną Chaną. Trzymali się razem w beznadziejnej rozpaczy, przeczuwając bliską śmierć. Cyrla pobiegła do matki, chwytając ją za rękę. Jeden z pilnujących Niemców starał się ją odepchnąć, nie pozwalając na pozostanie, gdyż Cyrla nie była na jego liście. Ale moja siostra nie chciała odejść od matki. Nasza bliska znajoma, która wiedziała, że Niemcy nie zamierzają przesiedlać tej grupki ludzi, ale poprowadzą ich na śmierć, prosiła Cyrlę, by ratowała swoje życie. Moja siostra odpowiedziała: Moje miejsce jest z moimi rodzicami, moją rodziną i moim narodem. Całą grupę 28 Żydów załadowano do ciężarówki i zawieziono do Głuska, oddalonego 10 km od Lublina. Po przyjeździe do Głuska ojciec mój zapytał znajomego o możliwość noclegu dla rodziny. Niemcy jednak brutalnie ojca pobili i zawrócili do transportu.
Cała grupa została zawieziona na Cmentarz Żydowski w Głusku, kazano wszystkim rozebrać się do naga i ich rozstrzelano. Zadowoleni Niemcy wydali rozkaz Gminie Żydowskiej, aby pochowano zwłoki i ubrania po zabitych załadowano do ciężarówki. Następnie Niemcy opuścili miasteczko, pozostawiając pogrążonych w żałobie i rozpaczy członków Małej Gminy żydowskiej w Głusku. " Obelisk ten został wzniesiony przez Dobę-Nechę Cukierman, z domu Zajfsztajn, najstarszą córkę Abrama Lejby, ku pamięci rodziny Zajfsztajnów oraz tych, którzy zostali zamordowani wraz z nimi, a także dla upamiętnienia tych wszystkich, którzy zginęli w okolicach Lublina. Obelisk poświęcony jest również pamięci wszystkich bezimiennych ofiar, zamordowanych przez hitlerowców w tym miejscu. Niech spoczywają w pokoju. Doba-Necha i jej mąż Szyja Cukierman przeżyli ukrywając się w okolicznych lasach i wsiach lubelskich. Po wojnie wyemigrowali do Izraela, a następnie do Melbourne w Australii. Niewielu z jej pokolenia wie, gdzie i w jaki sposób zginęły ich rodziny. Doba-Necha była w stanie spełnić swoje wieloletnie pragnienie postawienia macewy dla uczczenia pamięci swoich bliskich. Jej głęboka wdzięczność skierowana jest do adwokata Zbigniewa Nowickiego z Gdańska oraz tych, którzy bezpośrednio pomagali w przygotowaniach i we wznoszeniu tego memoriału.
