Konstantynów, Węglin i kolejne folwarki

Z Strona o Żydach lubelskich

Te dwa majątki, powstałe stosunkowo niedawno, bo dopiero w latach 50. i 60. XIX w. stanowiły wcześniej część rozległych dóbr, należących do klasztoru Jezuitów lubelskich. Były to odległe pola Rur Jezuickich, sięgających niegdyś do Sławinka i Konopnicy, a ciągnących się od brzegów Bystrzycy, w okolicach dzisiejszej ulicy Nadbystrzyckiej. Tu też znajdowało się centrum gospodarcze tego rozległego majątku, rozszerzanego przez Jezuitów w XVII w. dzięki darowiznom pobożnych i sprzedażom przedsiębiorczych mieszczan lubelskich, do których należały te ziemie. Zabudowania folwarczne wraz z dworem, spichlerzami, stodołami, browarem, karczmą i cegielnią, pochodzącymi z przełomu XVIII i XIX w. znajdowały się przy dawnym gościńcu do Zemborzyc, czyli przy dzisiejszej ul. Nadbystrzyckiej. Różne były koleje tego majątku. Po kasacie Jezuitów w 1773 r. dobra te przejęła Komisja Edukacji Narodowej, a część stała się własnością prywatną. Potem rozległy folwark zaczęto dzielić i sprzedawać prywatnym właścicielom i w ten sposób, w 1857 r. powstał folwark Konstantynów, założony przez Ignacego Bukowskiego. Nowy folwark, który jeszcze do 1880 r. stanowił część majątku Rury, powstał w pobliżu drogi do Kraśnika i Bełżyc i całkiem niedaleko od szosy warszawskiej. W latach 60. XIX w. stanął tutaj parterowy, drewniany dwór i zabudowania gospodarcze. Do dzisiaj pozostał jedynie dwór i fragment parku, który można zwiedzać, jeżeli wejdzie się w obręb budynków akademików KUL. W 1880 r. Konastantynów, zwany również Poczekajką, nabył Władysław Gałecki. Tu też wychowywał się jego syn, Tadeusz, znany bardziej pod literackim pseudonimem jako Andrzej Strug - publicysta, prozaik i pewnie ku zgrozie rodziców, a i dzisiejszych gospodarzy tego terenu socjalista, o którym powiada się, że miał związki z masonerią. Takie to już były czasy w Polsce u schyłku XIX w., że wielu ziemiańskich i inteligenckich synów zapatrzonych było w radykalne idee i ideologie, które w pewnym sensie miały przenicować warstwę, z której się wywodzili. W 1864 r., za Konstantynowem wydzielony został z dawnych Rur Jezuickich drugi folwark, a mianowicie Węglin, którego nazwa powstała prawdopodobnie również w tym okresie i pochodzi ona od nazwiska dzierżawczyni majątku Konstantynów, a mianowicie Bronisławy Węglińskiej, chociaż niektórzy doszukują się nazwy Węglina jeszcze w XVIII w. W latach 80. XIX w. istniał na Węglinie osobny folwark z dość licznymi zabudowaniami dworskimi i samym dworem oraz parkiem, który do dzisiaj widać od strony szosy kraśnickiej, do której przylega. Nie był to tylko majątek ziemski. Wśród zabudowań folwarcznych znajdowały się także piece wapienne oraz cegielnia, na których produkcję właściciele znajdowali zbyt w niedalekim i szybko rozbudowującym się Lublinie. Na początku XX w. właścicielem Węglina został znany ziemianin podlubelski, Zygmunt Sobieszczański. W granice samego Lublina Konstantynów i Węglin zostały włączone dopiero w 1957 r. i praktycznie do lat 80. obydwa przedmieścia rozwijały się jako dzielnice willowe, stanowiąc swoiste zagłębie stancji dla studentów z lubelskich uczelni. Do tego okresu wybudowano jeszcze szpital, dwa kościoły, które ubarwiały do niedawna dość monotonną architekturę tych okolic. Potem, od strony Konstantynowa zaczęło powstawać osiedle, w którym z czasem, ku chwale architektów i Niebios, które ich natchnęły zerwano z koszmarną architekturą typowych blokowisk lubelskich, a i wśród pudełkowatych, dawnych willi zaczęły pojawiać się interesujące domy jednorodzinne, urozmaicając tereny dawnych folwarków.

Robert Kuwałek