Kazimierz nad Wisłą i jego żydowscy mieszkańcy
Z Strona o Żydach lubelskich
Pierwsze udokumentowane wzmianki o Żydach w Kazimierzu Dolnym pochodzą z 1406 r., a w XVI w. spośród 300 mieszkańców, o których wiemy, że płacili pogłówne, było 50 Żydów. Dzielnica żydowska w Kazimierzu istniała wokół Małego Rynku oraz wzdłuż ulicy Lubelskiej i miała w przeciwieństwie do zabudowy Dużego Rynku charakter drewniany. Do dzisiaj z całej dzielnicy przetrwała odrestaurowana synagoga. Pierwsze wzmianki o kazimierskiej synagodze pochodzą z 1557 r. Kazimierscy Żydzi starali się wtedy o pozwolenie na budowę murowanej synagogi po zniszczeniu przez pożar pierwotnej, drewnianej. Z synagogą kazimierską związanych było wiele legend. Według tradycji Żydów kazimierskich pierwszą synagogę w mieście miał ufundować w podarunku król Kazimierz Wielki. Niektóre kamienie z muru budynku miały pochodzić ze Ściany Płaczu w Jerozolimie. We wnętrzu miały znajdować się zasłony na rodały - parochety, które miały być wykonane przez Esterkę, legendarną kochankę króla Kazimierza Wielkiego. Dla niej to właśnie władca ten, zgodnie z kazimierską legendą, miał wybudować w sąsiedniej Bochotnicy zamek - miejsce sekretnych spotkań obydwojga kochanków. W rzeczywistości obecny budynek synagogi pochodzi z II połowy XVIII w. Dokładny jej opis z okresu międzywojennego pozostawił po sobie badacz kazimierskiej przeszłości i architektury Wacław Husarski, który brutalnie rozprawiał się z pięknymi legendami i krytycznie podchodził do miejscowej historii. Według niego parochet przypisywany Esterce pochodził z XVIII w., a samo wnętrze Wielkiej Synagogi w Kazimierzu miało być typowe, z "naiwną polichromią, ale nie pozbawioną wdzięku". Synagoga w Kazimierzu została zamknięta przez hitlerowców w 1939 r. i w zasadzie do ostatnich dni okupacji przetrwała w nienaruszonym stanie. Dopiero w lipcu 1944 r., gdy front przybliżył się do miasteczka, Niemcy zdewastowali częściowo obiekt, dokonując w nim wielu zniszczeń. Obrazu destrukcji dopełnili miejscowi wandale. Powyrywane zostały ławki z napisami pamiętającymi wiele pokoleń kazimierskich Żydów. Zerwano także wysoki, ośmioczęściowy strop, pokryty fantastycznymi malowidłami o charakterze zwierzęcym oraz widokami grobu Racheli i Ściany Płaczu. Pozostały tylko gołe ściany. Synagoga została zrekonstruowana w 1953 r. i przebudowana z przeznaczeniem na kino. Później, na ścianie synagogi umieszczono także pamiątkową tablicę ku czci kazimierskich Żydów zamordowanych w okresie II wojny światowej. Napis na niej głosi: "Ku czci trzech tysięcy polskich obywateli żydowskiej narodowości, dawnych mieszkańców Kazimierza Dolnego, zamordowanych przez okupanta hitlerowskiego w czasie II wojny światowej." Inną pozostałością po wielowiekowej obecności społeczności żydowskiej w Kazimierzu Dolnym jest częściowo zrekonstruowany kirkut na Czerniawach. Nie jest to najstarszy cmentarz żydowski w miasteczku. Pierwotny zlokalizowany był u wylotu ul. Lubelskiej pod stokiem góry Sitarz. Dzisiaj na jego miejscu znajduje się boisko szkolne. Kiedy powstał ten pierwszy kirkut, tego nie wiadomo. Jego fundacja związana była prawdopodobnie z założeniem gminy żydowskiej w Kazimierzu, czyli można go datować na XV/XVI w. Już pod koniec XVIII w. stary cmentarz znalazł się w strefie zwartej zabudowy miasta, a Komisja Policji Obojga Narodów zalecała, by Żydzi cmentarz zamknęli i założyli nowy na dalekich przedmieściach Kazimierza. Nie zachowały się żadne fotografie i obrazy przedstawiające stary cmentarz żydowski w Kazimierzu, ale zgodnie z relacjami ustnymi, było na nim wiele bogato zdobionych macew zamożnych kupców kazimierskich. Najpiękniejszy miał być jednak nagrobek kazimierskiego cadyka, reb Ezechiela Tauba, zwanego także reb Ezechiel z Kuzmiru (Kuzmir to żydowska nazwa Kazimierza). Ezechiel Taub pochodził z napływowej do Kazimierza rodziny. Był uczniem słynnego cadyka lubelskiego, ojca chasydyzmu w Królestwie Polskim, Jakuba Icchaka Horowitza - "Widzącego z Lublina". Sam reb Ezechiel pochodził z rodziny o głębokich tradycjach chasydzkich. Jego dziad, Salomon z Raciąża był uczniem Baal Szem Towa, założyciela chasydyzmu. Ezechiel Taub przybył do Kazimierza z Ciepielowa koło Iłży, gdzie nie znalazł uznania wśród miejscowych Żydów. Natomiast dla Żydów kazimierskich w krótkim czasie stał się jedną z najważniejszych postaci w gminie. Pomogła mu w tym jego filozofia religijno-życiowa, zalecająca pełną afirmację życia, przyrody i Najwyższego. Nawet nabożeństwa w Yom Kippur miały być według niego odprawiane nie z lamentem, a ze śpiewem. Służba boża miała być żywa i radosna, stąd też Kazimierz i dwór cadyka Ezechiela stał się wkrótce słynny z tradycji radosnych śpiewów religijnych. Do kazimierskiego cadyka tysiącami przybywali jego chasydzi z całej Polski. Opowiadano mnóstwo legend o czynionych przez niego cudach. Jedna z nich mówi, że przy pomocy cudownej laski rebe zatrzymał bieg Grodarza, kazimierskiej rzeczki. Do końca swego życia Ezechiel Taub otoczony był materialną opieką najbogatszych rodów kazimierskich, na czele z najzamożniejszymi i najbardziej wpływowymi Fajersztajnami. Reb Ezechiel zmarł w 1856 r., a jego syn, Samuel Eliasz, przeniósł kazimierski dwór do Dęblina, gdzie powstała nowa tradycja śpiewu chasydzkiego. Do lat 80. XIX w. Kazimierz nie posiadał swojego cadyka i lokalnej dynastii. Dopiero wtedy do miasteczka przybył syn cadyka z Turzyska na Wołyniu, Motełe Twerski z Czarnobyla. Stary cmentarz przy ul. Lubelskiej, podobnie jak kazimierscy Żydzi, nie przetrwał czasów II wojny światowej. Prawdopodobnie fragmenty macew z tego cmentarza znajdują się dzisiaj wmurowane w pomnik na cmentarzu, na Czerniawach. W latach 1940-1942 hitlerowcy nakazali kazimierskim Żydom wybrukowanie macewami ze starego kirkutu chodników prowadzących do klasztoru Reformatów, gdzie mieściła się siedziba Gestapo. Nagrobkami wybrukowano także dziedziniec Magistratu oraz ścieżki prowadzące do szaletów w posesjach zajmowanych przez hitlerowców. Z nagrobków tych udało się uratować kilkadziesiąt, które zgodnie z sugestią prof. Antoniego Michalaka daną robotnikom brukującym nagrobkami chodniki, ułożono napisami do dołu. Niemcy nakazali bowiem skuwanie ornamentyki i napisów. Drugim, odrestaurowanym w 1984 r., cmentarzem żydowskim w Kazimierzu jest kirkut na Czerniawach, położony na stoku wzgórza, przy szosie prowadzącej do Opola Lubelskiego. Cmentarz ten został założony w połowie XIX w. na gruncie podarowanym kazimierskiej gminie przez Motka Herzberga. Również i ten kirkut został zdewastowany w okresie okupacji hitlerowskiej. Na jego terenie hitlerowcy dokonali kilka masowych egzekucji zarówno na Żydach, jak i na Polakach. Do dzisiaj nieznana jest liczba ofiar tych egzekucji. Nagrobki z cmentarza na Czerniawach również wykorzystano do brukowania chodników w miasteczku. Po II wojnie światowej cmentarz został ogrodzony wysokim murem kamiennym, który decyzją władz kazimierskich rozebrano w 1971 r. Ówczesny przewodniczący Miejskiej Rady Narodowej usiłował nawet rozprzedać wykrojone z terenu kirkutu działki budowlane. Nikt na szczęście nie chciał ich nabyć, nawet za śmiesznie niską cenę. Działo się to w czasie, gdy w PRL zaczęto skrzętnie zacierać ślady po wielokulturowej Rzeczypospolitej. Dobry czas dla Czerniaw nastąpił dopiero w 1984 r. Pod nadzorem Muzeum Nadwiślańskiego, Urzędu Konserwatorskiego i Towarzystwa Opieki nad Zabytkami w Kazimierzu przystąpiono do częściowej rekonstrukcji czerniawskiego cmentarza. W miasteczku zebrano nawet najmniejsze okruchy macew, które przewieziono na kirkut. Tu stanął okazały pomnik-lapidarium, w którym wmurowano zebrane nagrobki i ich fragmenty. Autorem pomnika jest inż. Tadeusz Augustynek. Za pomnikiem stoją na swoich pierwotnych miejscach zachowane prawie całe macewy. Najstarsze z kazimierskich macew pochodzą z połowy XIX w., mimo że ich wygląd wskazuje na to, że mogłyby być one starsze. Efekt ten jest wynikiem działania czasu i warunków atmosferycznych. Najczęściej powtarzającym się motywem na kazimierskich macewach są świece i świeczniki szabasowe - są to nagrobki kobiet. Do nich bowiem należał obowiązek zapalania świec w szabas. Kolejnym częstym motywem są wyrzeźbione dłonie wrzucające drobne monety do puszki, symbolizujące dobroczynność. Są również zbiory ksiąg w otwartej szafie, symbol uczoności w Piśmie, wizerunki lwów, znak imienia Arie Lejb lub być może przynależności do plemienia Judy. Większość kazimierskich macew ma wybitne wartości artystyczne, a cmentarz na Czerniawach jest jednym z najczęściej odwiedzanych zabytków kazimierskich. W każdą sobotę ktoś anonimowy zapala maleńką lampkę cmentarną przed nie zidentyfikowanym sarkofagiem skrytym skrytym wśród ciemnoszarych macew. Na jednym z nagrobków można znaleźć także kwitlech - karteczki z prośbami, które zmarli mają przekazać Bogu. Ciekawostką jest fakt, że kwitlech te pisane są po polsku, przez prawdopodobnie młodą osobę. Nikt już dzisiaj nie spotka tradycyjnych Żydów w Kazimierzu Dolnym, chociaż przez wieki byli oni nieodłącznym elementem miejscowego krajobrazu. Uwieczniani byli przez kazimierskich malarzy na wielu płótnach - wiele z nich można podziwiać dzisiaj w zbiorach Muzeum Nadwiślańskiego. Przetrwali w literaturze - opisywali kazimierskich Żydów zarówno pisarze polscy, jak i żydowscy. Bywał tutaj Szalom Asz, który miał powiedzieć Witkacemu, że "w Kazimierzu Wisła mówi do mnie po żydowsku". Uwiecznił on kazimierskich Żydów w noweli pt. "Sztetl", której bohaterem jest Chaim, kazimierski przewoźnik przez Wisłę, zamieszkały w pobliskim Wojszynie. Była to postać autentyczna, bardzo malownicza, a zarazem ulubiony model malarzy przebywających przed wojną w Kazimierzu. Osiemdziesięcioletni Chaim dokonał swojego żywota w 1942 r. w obozie zagłady w Bełżcu wraz z tysiącami swoich kazimierskich ziomków. Kazimierscy Żydzi byli częstym motywem twórczości miejscowej pisarki, Marii Kuncewiczowej. Jednym z najsłynniejszych jej kazimierskich utworów, gdzie występują autentyczne postacie miejscowych Żydów, jest powieść "Dwa księżyce". Wiosną 1942 r. rozpoczęła się zagłada kazimierskich Żydów. Wcześniej zamknięto ich w getcie przy ul. Lubelskiej i Małym Rynku. Zniszczono kazimierskie cmentarze żydowskie. W wąwozie Małachowskiego hitlerowcy zorganizowali obóz pracy dla Żydów i Polaków. Gdy przyszła kolej na likwidację kazimierskiego getta, ówczesny burmistrz miasteczka, Tadeusz Ulanowski usiłował pertraktować z niemieckim komisarzem Kazimierza, Ghedem. Za cenę funta złota odroczono pierwszą deportację Żydów z getta. Niestety, tylko na tydzień. W dniu 13 III 1942 r. pierwszy transport kazimierskich Żydów został wysłany najpierw do obozu przejściowego do Opola Lubelskiego, a stamtąd kolejowym transportem do obozu zagłady w Sobiborze. Deportowanych przewożono do Opola furmankami, wielu pędzono na piechotę. Po drodze hitlerowcy zabijali tych, którzy nie byli w stanie iść o własnych siłach. W dniu 30 III 1942 r. deportowano większość kazimierskich Żydów do obozu zagłady w Bełżcu. Śmierć w hitlerowskich obozach zagłady poniosło około 3000 Żydów z Kazimierza, ponad połowa mieszkańców miasta. Żydowska dzielnica Na Tyłach została spalona. Dzisiaj jej jedynymi świadectwami są odrestaurowana synagoga oraz drewniany budynek jatek rzeźniczych przy Małym Rynku. Zagładę przeżył tylko jeden człowiek - Berek Cytryn. Pod nazwiskiem Bronisław Zieliński przechowywał się najpierw w Bochotnicy, a następnie w Warszawie. Po wojnie ożenił się w Puławach i wyemigrował do Szwajcarii. Nie udało mu się zamieszkać po wojnie w rodzinnym Kazimierzu - "ani starzy, ani nowi polscy mieszkańcy nie chcieli nikogo, kto przypominałby im pomordowanych Żydów". Ostatni z żyjących w Polsce po wojnie kazimierskich Żydów, starszy syn miejscowego aptekarza, Lihzona, który okres wojny przeżył w Rosji, z Polski wyjechał w 1968 r. i osiadł w Szwecji. On również nie mieszkał po wojnie w Kazimierzu. Osiedlił się w Łodzi, gdzie był zwierzchnikiem aptek wojskowych. Pozostałości po kazimierskich Żydach można podziwiać również w kazimierskim Muzeum Sztuki Złotniczej, jedynym tego typu obiekcie w Polsce. Znajdują się tam obiekty kultu religijnego, między innymi srebrne i posrebrzane świeczniki, korony na Torę, kieliszki kiduszowe. W Muzeum Nadwiślańskim znajdują się jeszcze inne materiały dotyczące dziejów kazimierskiej gminy żydowskiej. Są tutaj stare fotografie, żydowski film przedwojenny o Kazimierzu, relacje Polaków o życiu przedwojennego Kazimierza, z których do dzisiaj czerpią badacze kazimierskiej przeszłości.
Robert Kuwałek
P.S. Opracowane na podstawie: A. Jaworski, B. Strynkowski, Żydzi kazimierscy. Dzieje, kultura, kuchnia, Kazimierz Dolny 1989 oraz A. Trzciński, A Guide to Jewish Lublin and Surroundings, Warszawa - Lublin 1991.
