Kalinowszczyzna

Z Strona o Żydach lubelskich

Do I poł. XVIII w. funkcjonowała jako Przedmieście Lwowskie, które powstało przy trakcie Ruskim, który pierwotnie przebiegał po pagórkowatym terenie. Dopiero w latach 70. XIX w. przekopano przez Kalinowszczyznę wąwóz i "wyszosowano" go, nadając obecny kształt ulicy. Całe przedmieście, które aktualną nazwę zawdzięcza rodowi Kalinowskich, stanowiło do końca XVIII w. miejsce, gdzie znajdowały się jurydyki szlecheckie i duchowne. Do początków XIX w. Kalinowszczyzna funkcjonowała w zasadzie jako samodzielne miasteczko, zawdzięczające swój dobrobyt położeniu przy trakcie prowadzącym do Lwowa. Tu też znajdowała się rogatka lwowska. O samodzielności tej świadczy istnienie tu do dzisiaj Słomianego Rynku, na którym odbywały się lokalne targi. W XVII w. funkcjonowała tutaj także gmina żydowska, będąca przykahałkiem lubelskiego kahału. Już pod koniec XVII w. miejscowi Żydzi wybudowali na wysokości dzisiejszego wiaduktu przy Trasie W-Z murowaną synagogę, której budynek został ostatecznie spalony w 1944 r. Przy trakcie Ruskim rozlokowały się także w XVII w. klasztory franciszkanów /obecnie kościół salezjanów/ oraz augustianów /kościół św. Agnieszki/. Od 1538 r., na miejscu, gdzie obecnie znajduje się młyn Kraussego funkcjonowała Papiernia, czyli młyn papierniczy. Istniał on jeszcze w XVII w. W ciągu wielu wieków przedmieście, nazywane również przez miejscowych Żydów Wolą, rozrastało się zajmując malownicze wzgórza i wąwozy. Najbardziej interesującym ze wzgórz Kalinowszczyzny jest oczywiście Grodzisko, czyli Stary Cmentarz żydowski, istniejący tutaj od początków XVI w. Zachowane na nim nagrobki z tego okresu świadczą, że jest to najstarszy tego typu obiekt zachowany na ziemiach polskich, do dzisiaj będący największą atrakcją turystyczną i religijną dla przybywających do Lublina cudzoziemców, niekoniecznie tylko Żydów, natomiast przez samych lublinian jakby zapomniany. Historia nie oszczędzała Kalinowszczyzny. W 1655 r. zniszczyły ją całkowicie wojska kozacko-rosyjskie. Splądrowane zostały wtedy także miejscowe klasztory. W 1831 r. większa jej część spłonęła na skutek nieostrożności wojsk carskich. Nic więc dziwnego, że tak doświadczani jej mieszkańcy - Polacy i Żydzi, nie mogli skutecznie pomnażać swojego majątku. Naturalną konkurencję stanowił również Lublin, mimo że targi na Słomianym Rynku odbywały się jeszcze w okresie międzywojennym. Nie powstały tu również wybitne zabytki architektury. Kalinowszczyzna od drewnianej zabudowy z początku XIX w. przeszła do małomiasteczkowej architektury, która nadała jej swoisty smaczek niezamożnego przedmieścia, położonego w malowniczym miejscu. Nieliczne obiekty o dość cennej lokalnej wartości coraz bardziej niszczeją lub zanikają w tle powstałego w latach 60. betonowego blokowiska, zacierającego dawny koloryt tej dzielnicy. Jeszcze w XIX w. Kalinowszczyzna nabrała charakteru dzielnicy robotniczo-handlowej. Wybudowano tu garbarnie, z których przetrwała jedna, założona przez Pejsacha Brykmana, w której dla zatrudnionych Żydów właściciel ufundował nawet dom modlitwy. Oprócz niej istniały również garbarnie Lejzora Lidzkiego i Szmula Ajchenbauma. Na miejscu dawnej Papierni powstał istniejący do dzisiaj młyn Kraussego. Na fabrykę sukna w XIX w. przerobiony został obecny kościół salezjanów. Wszystkie te inwestycje nie podniosły z upadku Kalinowszczyzny. Do dzisiaj jej resztki świadczą o jej ubóstwie, a jednocześnie przyciągają swoim kolorytem.

KALINOWSZCZYZNA - co warto zachować?

Przede wszystkim małomiasteczkowy lub przedmiejski klimat, na który składa się dobrze zachowany układ urbanistyczny dawnego Przedmieścia Lwowskiego, rozłożonego wzdłuż traktu Ruskiego, w swojej końcówce przy Podzamczu załamanego nowym układem komunikacyjnym. Wyburzany jest aktualnie Słomiany Rynek, a warto byłoby pozostawić na nim dawny budynek administracji targowej /obecnie straszy ruiną bez dachu/ - czyż nie byłoby to miłe miejsce na maleńką kafejkę, których tak brakuje generalnie na starej i nowej Kalinowszczyźnie. Kalinowszczyna to również piękne miejsce widokowe. Wystarczy tylko spojrzeć na Stare Miasto z Białkowskiej Góry, która byłaby również idealnym miejscem dla częściowej rekonstrukcji drewnianej zabudowy, oczywiście po uzbrojeniu terenu - coś w rodzaju prywatnego skansenu. Wystarczy spojrzeć na lokalizację dworku Wincentego Pola, przeniesionego tutaj z Tatar, a który na trwałe zrósł się z Kalinowszczyzną. Warto pozostawić również kilka innych obiektów. Chociażby dom przy ul. Kalinowszczyna 58 /obecnie -obiekt zagrożony zawaleniem"/, tzw. dom z krzyżem, znajdujący się obok kościoła św. Agnieszki, którego metryka sięga XVIII/XIX w. Wybudowany z kamienia wapiennego, przy niezbyt wielkim nakładzie finansowym i umiejętnej konserwacji /bez cementowo-betonowych dodatków/ mógłby stanowić tutaj malowniczy obiekt. Zabudowa ul. Tatarskiej - też przykład architektury małomiasteczkowej. Najcenniejszym jednak obiektem na Kalinowszczyźnie jest bez wątpienia Stary Cmentarz żydowski z zachowanymi z XVI i XVII w. nagrobkami, przyciągający turystów, którym przy odrobinie dobrej woli również ze strony władz miasta, można byłoby oszczędzić przykrego widoku postępującej z każdym rokiem dewastacji. Niszczone są jedne z najcenniejszych zabtyków sztuki sakralnej na ziemiach polskich, świadczące o wielowiekowym współistnieniu w Lublinie dwóch wielkich kultur. U podnóża Starego Cmentarza znajduje się zamarła dzisiaj i porastająca trawą ulica Sienna, fragment dawnego szlaku biegnącego ku przeprawom na Bystrzycy. Przy niej to znajduje się budynek dawnego Szpitala Starozakonnych, funkcjonującego tutaj od lat 20. XIX w. do 1878 r. Budynek oznakowany jest jako zabytek, ale nic poza tym. Mieszczą się w nim drobne warsztaty. Cała malownicza Sienna, a raczej jej resztka prosi się o godziwe zagospodarowanie i wyeksponowanie. A jest to doskonałe miejsce do zaeksponowania uroku Starego Miasta i z drugiej strony Kalinowszczyzny od Trasy W-Z. Jest jeszcze na Kalinowszczyźnie kilka innych smaczków. Na budynku plebanii kościoła św. Agnieszki tabliczka z zachowanym polsko-rosyjskim napisem z 1868 r. informującym o pomieszczeniu tutaj probostwa /augustianów wypędzono stąd w 1865 r. w ramach represji popowstaniowych/. Są jeszcze walory przyrodnicze - wąwozy i dość specyficzna roślinność: konopie zimnozielne, wielokrzew i zawilec wielokwiatowy, który w stanie naturalnym występuje właśnie na Starym Kirkucie. A nade wszystko w maju, wśród krzewów i drzew Kalinowszczyzny szaleją słowiki. Nigdzie w majowe wieczory nie usłyszymy tak pięknego koncertu, jak właśnie tutaj.


Robert Kuwałek