Franciszek Markiewicz
Z Strona o Żydach lubelskich
W okolicach Bychawy, Niedrzwicy Dużej i Kościelnej nie było wsi, w których przed II wojną światową nie mieszkaliby Żydzi. W każdej wsi była przynajmniej jedna rodzina żydowska, a bywało, że mieszkało ich tam kilka. Żydzi na wsiach zajmowali się handlem, rzemiołem i skupem produktów rolnych od chłopów. Skupowali wszystko, oprócz wieprzowiny. Tylko w miastach mieszkali żydowscy adwokaci i lekarze. Najwięcej Żydów było w Bychawie, trochę w Niedrzwicy Kościelnej, chociaż tam ich nie lubili. W sklepach żydowskich sprzedawano głównie tandetę. Na wsiach przeważali niezamożni Żydzi, chociaż w Osmolicach był Żyd, który nazywał się Grinberg i ten był zamożniejszy. Był najbogatszym Żydem w tej miejscowości. W Osmolicach było całe osiedle zamieszkałe przez Żydów i miejscowi mieszkańcy nazywali je "Żydy". Obecnie teren ten zajęty jest przez Gminną Spółdzielnię. W Bystrzycy Nowej też mieszkało kilka rodzin żydowskich. Między innymi Chaim, który był niezamożnym handlowcem. Mieszkał też Abram Erlich i z jego córką ożenił się Nuta, niezamożny Żyd z Bystrzycy. Był też Szlama i jego rodzina. Stosunki z nimi przed wojną były normalne, jak pomiędzy sąsiadami na wsi. Nuta wraz z rodziną zajmował mały domek. Była to raczej komórka, niż dom. Zawiślak, jeden gospodarz z Bystrzycy, który chciał się go pozbyć z tego domu, żeby przejąć ziemię, kiedyś podpalił ten domek. Na szczęscie Nucie i jego rodzinie nic się nie stało, a Józef Markiewicz1 , który był najbogatszym gospodarzem w Bystrzycy i posiadał kilka gospodarstw ze staramymi zabudowaniami, odstąpił Nucie jeden ze swoich domów. W Strzyżewicach mieszkała rodzina Abrama, który był szewcem. Miał on starszą córkę Dynę. W porównaniu z polskimi dziećmi była ona wykształcona, ponieważ większość polskich dzieci chodziła do 3 lub 4-klasowej szkoły, natomiast Dyna skończyła 7-klasową szkołę w Niedrzwicy. Później urodziło mu się dwóch synów-bliźniaków. Abram był tak załamany tym faktem, że wszedł na dach swojego domu i lamentował, jak on utrzyma teraz całą rodzinę. Żydzi byli w ogóle bardziej wykształceni od Polaków, bo chodzili do szkół w Niedrzwicy Kościelnej i Bychawie, które były 7-klasowe. Kilka rodzin żydowskich mieszkało w Niedrzwicy Dużej. Był tam też niejaki Erlichman, który handlował zbożem i tam stosunki z Żydami były poprawne, ale już w sąsiedniej Niedrzwicy Kościelnej mieszkańcy nastawieni byli antysemicko. Polaków obowiązywał zakaz sprzedaży gruntów Żydom, dzierżawy i wynajmu pomieszczeń, ponieważ nie chciano tam mieć żydowskich sklepów. Konkurencję z Żydami prowadziło też "Społem", a potem akcję organizowało Stronnictwo Narodowe i "Samoobrona", która działała w całym powiecie lubelskim. Najwięcej działali przybysze z poznańskiego. To właśnie poznaniacy zorganizowali tutaj "Samoobronę". W Bychawie też działał ruch antyżydowski. Sklep z butami założył tutaj były organista, Lewczyński. Od sklepów żydowskich różnił się tym, że miał stałe ceny i buty w lepszym gatunku. Przychodzili do niego ludzie, którzy byli przyzwyczajeni do tego, że u Żyda można się targować i kłócili się z Lewczyńskim o ceny butów. W większości przypadków Żydzi i Polacy na wsiach przed wojną żyli razem, a konflikty były typowo sąsiedzkie. Była też wioska Dębina, gdzie mieszkało kilka żydowskich rodzin rolniczych, co wtedy stanowiło niesamowity fenomen. W czasie wojny, początkowo Żydzi żyli normalnie na wsiach, ale potem, gdy zaczęła się likwidacja Żydów, przyszedł niemiecki rozkaz, że wszyscy Żydzi mają się skoncentrować w Bełżycach2 . Każda rodzina żydowska dostała ten rozkaz imiennie. W okolicznych wsiach część Żydów posłuchała rozkazu, na przykład Abram z Bystrzycy Nowej, ale nie ten szewc, o którym była mowa wcześniej, poszedł sam do Bełżyc, ale ukrywali się jego dwaj synowie i przeżyli całą wojnę. Wojnę przeżył także Szlama wraz z żoną i dwójką synów. Ciągle zmieniali miejsca pobytu, ale wojnę przeżyli. Szlamowa wraz ze swoimi dziećmi oraz z synami Abrama po wojnie wyjechała prawdopodobnie do Izraela. Abram, nim poszedł do Bełżyc, zostawił u Markiewicza bele materiału. Jego synowie przychodzili wieczorami do Markiewicza, cięli po kawałku materiału, sprzedawali go i dzięki temu mieli pieniądze lub żywność. Przeżyli dzięki temu, że mieli, co sprzedawać. Podobnie trochę handlował Chaim syn Lejzora. Nie poszedł do Bełżyc, ukrywał się w Kajetanówce u Niezgody. Trochę przechowywał się także w Bystrzycy Nowej. Żydzi z Osmolic zorganizowali natomiast całą grupę w Nowinach. Była to grupa partyzancka. Siedzieli w lesie i zdarzało się, że gdy ktoś nie chciał dać im żywności, to zabierali wtedy siłą. Wielu ludzi wspomina ich niezbyt dobrze. Z osmolickich Żydów przeżyli czterej synowie Grinberga. Jeden był potem prokuratorem w Lublinie, czy jest nadal, nie wiadomo? Drugi zmienił nazwisko i wyjechał po wojnie do Gdańska, a pozostali dwaj mieli wyjechać do Izraela - tak przynajmniej mówili ludzie. Nie przechowali się natomiast Żydzi w Dębinie. U Radomskiego w stodole ukrywało się 13 bogatych Żydów z Bychawy . Radomski wykopał dla nich ziemiankę w stodole i wszyscy wiedzieli, że bardzo się wzbogacił na nich, bo łupił ich z pieniędzy. Na Dębinie działał też oddział NSZ3 . Była to grupa osób, o których mieszkańcy Dębiny nie mieli najlepszego zdania. Pijacy, którzy udawali partyzantów, żeby siłą zdobyć od ludzi żywność. Grupa ta zlkiwidowała Żydów, którzy ukrywali się u Radomskiego. Oczywiście, uczynili to w porozumieniu z nim. Było to tak. Na Dębinie mieszkała kobieta wysiedlona z Wielkopolski. Prowadziła w swoim domu melinę pijacką, a dodatkowo powszechnie posądzano ją o to, że jest niemiecką konfidentką. Ja (Franciszek Markiewicz) i Gorak postanowiliśmy podpalić jej dom. Tej nocy, gdy zamordowano Żydów u Radomskiego, zauważyłem, że dom tej kobiety płonie. Ludzie z całej wsi zbiegli się do pożaru. Myślałem, że Gorak podpalił ją beze mnie, ale zaraz spotkałem Goraka, który usiłował pogratulować mi udanej akcji, chociaż mnie przy tym nie było. Gdy ludzie gasili pożar, z oddali usłyszeliśmy przytłumione strzały. Rano okazało się, że Żydzi u Radomskiego zostali zamordowani przez grupę NSZ. Dom tej kobiety został podpalony przez nich, by odciągnąć uwagę mieszkańców wsi od gospodarstwa Radomskiego. Sam Radomski był w tym czasie przy pożarze, żeby potem nie został posądzony o współudział, chociaż wszyscy wiedzieli, że on współdziałał z nimi i cała akcja była wcześniej umówiona z Radomskim. Miało to miejsce w 1943 lub 1944 r. Wydana przez Polaka została także Dyna, córka szewca Abrama ze Strzyżewic. Wydał ją wraz z dziećmi i osobiście doprowadził na posterunek niemieckiej żandarmerii w Niedrzwicy Dużej, Borzechowski. Tam została rozstrzelana wraz z dziećmi. Ludzie opowiadali, że Borzechowski mścił się na niej za to, że przed wojną zalecał się do niej, a ona nie chciała go. W Niedrzwicy Dużej mieścił się posterunek niemieckiej żandarmerii, gdzie zabijano miejscowych Żydów. szczególnie wsławił się Niemiec, Tomke, który osobiście wystrzelał Żydów z Niedrzwicy. Drugi taki posterunek mieścił się w szkole, w Bystrzycy Starej. Żandarmi rozstrzeliwali tam Żydów na miejscu. Szkoła nie działała, ale we wsi tajne nauczanie prowadzili państwo Różewiczowie. Lekcje odbywały się u nich w domu. Innym miejscem, gdzie rozstrzeliwano w okolicy Żydów, była tzw. "Strzelnica" przy lesie w Piotrowicach. Dzisiaj na tym miejscu stoi krzyż. Jednakże inni okoliczni Żydzi przechowali się. Na przykład w Strzyżewicach ukrywał się Abuś, dzierżawca młyna. Ukrywał się wraz z córką i synem. Mieli pieniądze i dzięki temu przeżyli. Ludzie pomagali głównie swoim sąsiadom, ale bali się przechowywać obcych Żydów, którzy uciekali z Bełżyc. Bali się obcych, bo w razie wpadki, bywało, że obcy Żydzi częściej wskazywali na tych, którzy im pomagali, a to już groziło śmiercią. Ludzie prędzej dali im jeść, niż chcieli ich przechować. Bywało czasami tak, że obcy Żydzi potrafili się potem mścić i straszyć tych, którzy odmawiali im ze strachu pomocy. 4
1. Józef Markiewicz - pradziadek Barbary Piotrowskiej
2. Było to w październiku-listopadzie 1942 r. Bełżyce miały stać się miejscem koncentracji dla wszystkich Żydów z południowej części powiatu lubelskiego. Stamtąd dopiero wywożono ich do obozu zagłady w Bełżcu i na Majdanku, co nastąpiło na początku listopada 1942 r. Wielu Żydów, którzy mieszkali na wsiach, wiedziało już, co wcześniej stało się z gettem lubelskim i zaczęło szukać sobie kryjówek. Według innych informacji, u Radomskiego miało ukrywać się aż 50 bychawskich Żydów, co wydaje się mało prawdopodobne.
3. NSZ - Narodowe Siły Zbrojne, nacjonalistyczna partyzantka polska w okresie II wojny światowej, wsławiona także atakami na ukrywających się Żydów.
4. Wszystkie przypisy pochodzą od redaktora relacji, Roberta Kuwałka, nauczyciela historii w SLO w Bychawie, na prośbę którego powyższa relacja została zebrana.
