Życie kulturalne lipiec 1944 - luty 1945
Z Strona o Żydach lubelskich
Działalność, pierwszych, powstających w Lublinie w 1944r organizacji żydowskich prawie całkowicie zdominowana została sprawami opieki nad stale, ilościowo rosnącą żydowską społecznością Lublina. Ogrom pracy, przede wszystkim związanej z opieką bezpośrednią, z zapewnieniem najelementarniejszych środków do życia, sprawiło że sprawy kultury znalazły się na drugim planie. Zjawisko takie zaobserwować można w początkowym okresie działalności, powstałego 10 sierpnia 1944r Komitetu Pomocy Żydom (Komitetu Żydowskiego w Lublinie), W dokonanym dzień po powstaniu Komitetu, rozdziale poszczególnych referatów zabrakło referatu d/s kultury. Dopiero 3 września, w trakcie reorganizacji Komitetu postanowiono powołać Referat Historyczno " Kulturalny. Na jego budżet, Komitet przeznaczył 5000 zł, a na jego czele postawiono Marka Bittera i Dionizego Gelbarta. Sprawy, którymi zajmował się referat, jedynie marginalnie pojawiają się w protokołach posiedzeń Komitetu. Często przybierały one formy krótkich informacji i planowanych zamierzeń w dziedzinie kultury, rzadko dotyczyły zaś konkretnych działań. Dnia 15 sierpnia, dr Sznejberg informował: "biblioteka żydowska z Białegostoku została tutaj sprowadzona, a rodały i księgi religijne znajdują się w Lublinie przy ul. Narutowicza 4 (Muzeum Narodowe). Należy starać się to wydostać". Dziesięć dni później, 25 sierpnia D. Gelbart proponował: "urządzenie Akademii Żałobnej poświęconej pamięci zamordowanych tragicznie współbraci i 5 "cio letnim cierpieniom całego narodu Żydowskiego". Wniosek Gelberta spotkał się z aprobatą Komitetu. Akademię postanowiono urządzić zaś całość prac organizacyjnych oddano w ręce specjalnej komisji do której weszli: Marek Bitter, Józef Słobodow i Gelbartowa. Na początku października 1944r dotychczasowy Referat Historyczno " Kulturalny rozbito na kilka, bardziej wyspecjalizowanych wydziałów. Utworzono wtedy Referat Oświaty i Kultury na czele z Cwi Epsteinem oraz członkiem Kohenem, Referat Historyczny podlegający również Epsteinowi z członkami: Kohenem i Bitterem oraz Referat Sztuki i Literatury z kierownikiem Kohenem oraz członkami: G. Jaszuńskim i Epsteinem. Dnia 12 grudnia, po reorganizacji Komitetu, według klucza partyjnego kierownictwa Referatów przejęli: Historyczny " Leon Szczekacz, Kultury i Sztuki " G. Jaszuński i Szkolnictwa " Kek. Grzegorz Jaszuński, jednocześnie referent prawny na początku stycznia1945r zdawał sprawozdanie ze swej pracy: "W Referacie Kultury i Sztuki praca jest niełatwa. Pierwsza impreza się udała, a teraz będą w niedziele dalsze imprezy. Pierwszą będzie: referat Bolka (Alefa " Bolkowiaka " przypis A. K) o życiu partyzantów, dalej (Jonas) Turkow, (Aba) Kowner itp. Może się uda wykorzystać Gosika i Dianę Blumenfeld". Największym, i z perspektywy czasu najtrwalszym przedsięwzięciem kulturalnym Lubelskiego Komitetu Żydowskiego, było zorganizowanie Żydowskiej Komisji Historycznej. Pierwsze, założycielskie posiedzenie Komisji odbyło się 29 sierpnia 1944r. Ustalono wtedy skład personalny kierownictwa, przewodniczącym został Marek Bitter, sekretarzem Menachem (Marek) Asz, zaś członkami: Jehuda Elberg, Eda Lichtman i Mieczysław Szpent. Od 10 października stanowisko przewodniczącego objął Cwi Epstein, a do Komisji (do listopada) wchodzili ponadto: Paweł Zelicki i Szabse Klugman (płatni protokolanci), Dawid Kupferberg, Leon Szczekacz, I. Szojchet i Blank. Głównym zadaniem postawionym przed Komisją, było zbieranie dokumentów i relacji dotyczących zbrodni hitlerowskich dokonanych na Żydach. Ambicją jej członków było zebranie setki wywiadów i relacji, i ogłoszenie ich drukiem, by jak najwcześniej zaznajomić opinię polską i zagraniczna o tragedii holokaustu. Wśród obecnych w mieście Żydów wyszukiwano, jako ewentualnych świadków i dawców relacji przede wszystkim byłych obozowiczów, żydowskich partyzantów, uczestników powstań zbrojnych w gettach i członków żydowskiego ruchu oporu. Niestety, jak wynika z protokołów Komisji, praca ta szła bardzo opornie. Członkowie jej ( poza dwoma płatnymi protokolantami) pracę swoją wykonywali nieodpłatnie, a z powodu ciężkich warunków życia nie mogli jej poświęcić zbyt wiele czasu. W wielu wypadkach, wychodziło także na jaw słabe fachowe przygotowanie członków Komisji do pracy historyka. Sami członkowie Komisji zdawali sobie sprawę z niedomagań wykonywanej pracy oraz ze zbyt słabego gromadzenia dokumentacji. Postulowano zwłaszcza konieczność wyasygnowania większych kwot pieniężnych na ten cel, Starano się także dotrzeć w teren (Komisja praktycznie nie posiadała kontaktu z prowincją), poprzez wysłanie delegatów do różnych miast, w celu przeprowadzenia wywiadów na miejscu. Rozpatrywano też możliwość wprowadzenia w miejsce delegatów stałych korespondentów w większych skupiskach ludności żydowskiej. Co ciekawe, wobec uchylających się od złożenia relacji postulowano stosowanie środków przymusu w postaci odmowy udzielenia pomocy materialnej. Wraz z powstaniem 4 listopada 1944r CKŻP i przebudową form organizacyjnych dotychczasowego życia żydowskiego, zmienił się także charakter Żydowskiej Komisji Historycznej. Dnia 28 grudnia 1944r przyjęła ona nazwę Centralnej Żydowskiej Komisji Historycznej. Nowa CŻKH stanowić miała główny, krajowy ośrodek, który miał sprawować nadzór nad podległymi mu oddziałami regionalnymi. Pierwszym dyrektorem tej placówki został, związany przed wojną z Łodzią znany historyk żydowski Filip Friedman (funkcję tę pełnił do lata 1946r). W skład egzekutywy Komisji wchodziło (oprócz dyrektora) po dwóch przedstawicieli: CKŻP i powstałego w listopadzie 1944r w Lublinie z inicjatywy Jonasza Turkowa i Ozjasza Szlejena Związku literatów, Dziennikarzy i Artystów żydowskich w Polsce. Pracami Komisji kierował tak zwany Instytut Naukowy składający się z 6 członków, w tym 4 ze stopniami doktora. Obsada personalna tych stanowisk stanowiła jedną z kompetencji CKŻP. Wśród pracowników CŻKH na początku 1945r znaleźli się m.in.: Szafrin Feldszuh, dr Bauminger i kpt. dr J. Kermisz. Na pierwszym zebraniu CŻKH, przedstawiła ona jeszcze raz, w formie rezolucji główny cel swej działalności. "Komisja zbiera wszelkie materiały drukowane, rękopiśmienne i inne, zdjęcia, ilustrację, dokumenty i dowody rzeczowe, organizuje i redaguje utrwalenie w piśmie wszelkich ustnych relacji i przekazów ocalałych świadków i ofiar terroru hitlerowskiego". W okresie lubelskim, udało się CŻKH zebrać relację m.in.: Altra Ogena z Krasnegostawu, który przetrwał okupację ukrywając się w chłopskiej zagrodzie; Izraela Bramsona z Białegostoku informującego o żydowskim ruchu oporu w tym mieście; Henocha Brennera o getcie w Miechowie; Dwojry Szczucińskiej o Hotelu Polskim w Warszawie; Karola Tajgmana byłego więźnia Treblinki o swoich przeżyciach obozowych; szesnastoletniego Jankiela Klajnmana z Łodzi, o przeżyciach w leśnym oddziale AK i Józefa Dańca, o grupie francuskich Żydów zesłanych do Sobiboru. W październiku, albo tuż na początku listopada w Lublinie złożył zeznania przywódca powstania w Sobiborze, Leon Feldhendler. W Lublinie powstał pierwszy wojewódzki oddział CŻKH, który otrzymał od CKŻP dotację w wysokości 5100 zł na finansowanie swojej działalności i dotację dla CKŻH wynosiła niewiele więcej, bo 10700 zł. W marcu 1945r CŻKH przeniosła się z Lublina do Łodzi. W połowie 1946r na stanowisku dyrektora, Friedmana zastąpił przedwojenny nauczyciel Gimnazjum Humanistycznego z Lublina Nachman Blumenthal. W drugiej połowie 1947r CŻKH, na mocy postanowienia CKŻP przekształcone została w Żydowski Instytut Historyczny, mający w zamierzeniu go powołujących, pełnić funkcję stowarzyszenia, zajmującego się całością historii Żydów w Polsce w wszystkich możliwych jej formach i aspektach. Wraz z transformacją CŻKH w ŻIH nastąpiły przenosiny organizacji do Warszawy do świeżo odbudowanego, przy ulicy Tłomackie, gmachu przedwojennego Instytutu Nauk Judaistycznych. Lublin drugiej połowy 1944r i początku 1945r to miejsce narodzin powojennej żydowskiej prasy. Dzień po ukonstytuowaniu się CKŻP, 5 listopada organizacja ta postanowiła wydawać informacyjny, Biuletyn Żydowskiej Agencji Prasowej. Biuletyn w okresie lubelskim CKŻP, wychodził nieregularnie, publikował głównie informację dotyczące odradzającego się życia żydowskiego w kraju, ważniejsze wiadomości ze światowej, żydowskiej diaspory oraz przedstawiał informację o rozmiarach zagłady. Począwszy od 1945r Biuletyn ŻAP ukazywał się codziennie i swoim serwisem informacyjnym obsługiwał prasę polską i zagraniczną. Jak wspomniano, w listopadzie 1944r w Lublinie powstał Żydowski Związek Literatów, Dziennikarzy i Artystów w Polsce. Pierwszą inicjatywą członków Związku był pomysł wydawania w języku jidysz, gazety żydowskiej. Projekt ów uzasadniono w następujący sposób: "W latach okupacji hitlerowskiej słowo żydowskie było zakazane, palono książki żydowskie i niszczono doszczętnie wszystko, co miało coś wspólnego z literaturą i kulturą żydowską. Słowo żydowskie wymawiano jedynie szeptem. Teraz skoro mamy wolność trzeba dać wolność słowu żydowskiemu". Na zarzuty sceptyków, co do celowości wydawania gazety w ciężkich, powojennych warunkach, dla zdziesiątkowanych, wycieńczonych, wychodzących dopiero z ukrycia Żydów, jedna ze współautorek opowiadała: "Gdyby nas nawet nie było kilkadziesiąt tysięcy, lecz tylko kilka tysięcy, to co? Nie chodzi przecież o ilość. Ci którzy ocaleli to nie grupa przypadkowych Żydów, którzy nie mają nic wspólnego ze społecznością żydowska i żadna idea ich nie wiąże (...) wręcz przeciwnie. Wydaje się że stanowimy organizm par excellance społeczny. Jesteśmy narodem który pamięta swoje tradycje i jej bogate treści. Nie przypadkiem pragniemy wrócić do własnego języka, do narodowego słowa. Chcemy udowodnić światu iż wynieśliśmy z hitlerowskiego pogromu nie tylko samo nagie życie, ale też pragnienia, tęsknoty i humanizm. Musimy pamiętać o związku z narodem żydowskim na świecie (...) o jego stosunku do zachodzących przemian w Europie, a także u nas w kraju (...) Jakże inaczej możemy dać ujście naszemu bólowi, opisać przeżytą tragedie, jeżeli nie przy pomocy własnej gazety". W pierwszy zespole redakcyjnym gazet znaleźli się m.in.: przewodniczący Żydowskiego Związku Literatów, Dziennikarzy i Artystów w Polsce, słynny przedwojenny reżyser i aktor, organizator życia kulturalnego w warszawskim getcie " Jonas Turkow; literatka, w getcie warszawskim jedna z współpracowników podziemnego archiwum Ringelbluma "Oneg Szabat" " Rachela Auerbach; Efraim Siedlecki, Jehuda Elberg oraz Michał Mirski, przed wojną redaktor organu KPP""Cum Kamf" (Do walki), a także redaktor miesięcznika "Iberboj" (Przebudowa) oraz członek kolegium redakcyjnego dwutygodnika literackiego "Literatur". Na wstępie uzyskano zgodę na wydawanie gazety kierownika Resortu Propagandy i Agitacji PKWN, Stefana Matuszewskiego oraz obietnice pomocy pieniężnej od Edwarda Osóbki " Morawskiego. Cele jakie postawił przed sobą, zespół redakcyjny były poniekąd zbieżne z tymi co chciała osiągnąć Żydowska Komisja Historyczna. Za główne zadanie uważano, przedstawienie i opisanie tego co wydarzyło się w Polsce w czasie okupacji hitlerowskiej: opisanie osobistych i zbiorowych przeżyć Żydów w gettach, obozach pracy, obozach koncentracyjnych, obozach zagłady, ujawnienie popełnionych przez hitlerowców zbrodni na narodzie żydowskim. Zasadniczą przeszkodą w urealnieniu tych celów, a i w ogóle w wydawaniu gazety był zupełny brak bazy technicznej, a zwłaszcza żydowskich: czcionek, drukarni a nawet zwykłej maszyny do pisania. Jak wielki był jednak upór zespołu w dopięciu celu, był fakt że redaktorzy "Biuletynu" zdecydowali się go pisać ręcznie. Ponieważ redakcja posiadała maszynę do pisania z polską czcionką, postanowiono dodatkowo wydawać, prócz ręcznie przepisywanej żydowskiej, także drukowaną, wersję polską. Teksty wersji żydowskiej musiano ręcznie, po kilkadziesiąt razy , przepisywać przez kalkę. "Biuletyn" ukazywał się co drugi dzień. Za każdym razem, redaktorzy osobiście wywieszali gazetę na tablicach informacyjnych, ustawionych w miejscach, gdzie zwykle gromadziło się dużo Żydów: przy Domu Pereca na Czwartku, przy Domu Noclegowym PCK przy ul. Wyszyńskiego 3, oraz przy Komitecie Żydowskim na ulicy Rybnej 8. Od wczesnych godzin rannych, pod tablicami informacyjnymi, zbierało się wielu Żydów, oczekując na "Biuletyn". Czytali go z wielkim zainteresowaniem po kilka razy. Na treść "Biuletynu" składały się głównie bieżące informacje z frontu oraz wiadomości dotyczące uratowanych Żydów. Pewien, niewielki postęp w ulepszeniu bazy technicznej pisma nastąpił po przyjeździe do Lublina, Fiszela Helersteina, dawnego (do 1939r) zecera w wileńskiej gazecie żydowskiej "Die Cajt". W swoich wspomnieniach Helerstein pisał: "Gdy zimą 1945r przybyłem do Lublina, było tu już kilku pisarzy żydowskich, którzy bardzo tęsknili za słowem żydowskim i pragnęli wydawać drukowaną gazetę. Z wielką nadzieja wysłano mnie do jednej z byłych przed wojną drukarni żydowskich, by tam ewentualnie odszukać czcionki żydowskie. Widzieli we mnie cudotwórcę, który dokona cudu i znajdzie upragniony skarb". Po długich poszukiwaniach, Helerstein odkrył "ołowiany skarb". Ale było tam, tyle czcionek że mogło starczyć na złożenie zaledwie "zaproszenia ślubnego lub karty noworocznej". Po dotarciu do Lublina w końcu stycznia 1945r wiadomości o ocalałej w Łodzi drukarni gettowej, losy zespołu redakcyjnego "Biuletyn" ułożył się podobnie do losów CŻKH. Jako pierwszy, do Łodzi wydelegowany został członek redakcji warszawianin Jehuda Elberg. Po nim z Lublina wyjechała reszta redakcji oraz zecer Helerstein. W marcu 1945r po uzupełnieniu o nowych ludzi składu redakcji, na zebraniu plenum CKŻP postanowiono kontynuować wydawanie gazety. Na wniosek wiceprzewodniczącego CKŻP Adolfa Berman ustalono że nowe, odnowione pismo będzie oficjalnym organem CKŻP i Żydowskiego Związku Literatów, Dziennikarzy i Artystów w Polsce. Również na wniosek Bermana przyjęto nowy tytuł czasopisma: "Dos Noje Lebn" (Nowe Życie). Redaktorem naczelnym został Michał Mirski, zaś do kolegium redakcyjnego weszli też: Emil Sommerstein, Adolf Berman, Józef Sack, Jonas Turkow i Grzegorz Jaszuński. Pierwszy numer "Dos Noje Lebn", obecnie tygodnika wyszedł w Łodzi 10 kwietnia 1945r. Pismo ukazywało się aż do końca października 1950r, kiedy to nastąpiło jego włączenie do żydowskiego organu PPR "Fołks Sztyme".
Adam Kopciowski
